niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce
Słowo Boże mówi: "Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!" (Ef 4, 26) Św. Paweł odwołując się do Psalmu 4, nie mówi nam, byśmy się nie gniewali, ale żebyśmy się gniewali tak, by nie grzeszyć! Tak by był to Boży gniew!
Z głębi serca zawsze kocha dobro i nienawidzi zła - obojętnie co za nie uważa." Youcat 51 +Info "Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce." Ef 4,26 + Info + Info. Radzenie sobie z emocjami innych. Rozumienie emocji innych. Wykorzystywanie swoich emocji. Panowanie nad swoimi emocjami. Rozumienie
Odpowiedz na pytanie : Jak rozumiesz słowa z Listu do Efezjan w odniesieniu di relacji małżeńskiej: "Gniewajcie się ,a nie grzeszcie ,niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce."
Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce. (Ef (4, 26b) We mnie zapadło to zdanie bardzo głęboko i gdy się z kimś w ciągu dnia pokłócę, poczuję żal, czy sama zawinię, to powyższy cytat brzmi mi w głowie nieustannie, aż powiem w duchu: Panie Boże, to ja już temu komuś wybaczam aktem woli, a Ty pomóż wybaczyć w pełni i
Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce! Ani nie dawajcie miejsca diabłu! Kto dotąd kradł, niech już przestanie kraść, lecz raczej niech pracuje uczciwie własnymi rękami, by miał z czego udzielać potrzebującemu.
nomor telepon four points by sheraton surabaya. “ Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce. Biblia List do Efezjan 4,26 ” Dodano: 2006-08-21
Czy jest wyrazem skrajnej bezsilności, czy raczej chęci dominowania nad drugim człowiekiem… Gniew to straszna trucizna, którą karmimy się sami, w nadziei, że zabije nieprzyjaciela. Gniewać się „po bożemu” „Gniewanie zawsze nas odwodzi od podobieństwa z Bogiem” – napisał święty Tomasz w swojej teologicznej sumie (Summa theologica, II-II, q. 158, a. 1,4.). To oczywiste – wydaje się – bo przecież gniew został zaklasyfikowany jako jeden z grzechów głównych. Ba – jak napisała Petry-Mroczkowska – z całej listy grzechów głównych „może właśnie gniew budzi największy niepokój, gdyż w bezpośredni sposób prowadzi do przestępstw, buntów i rewolucji. Od wieków niepokoi jego siła i destruktywny charakter”. Skoro jednak „odwodzi nas od podobieństwa” z Bogiem, jak twierdzi książę teologów, to jak wytłumaczyć wezwanie świętego Pawła: „Gniewajcie się, ale nie grzeszcie” (Ef 4,26)? Niektórzy twierdzą, że oznacza to wezwanie, by „gniewać się”, ale „Bożym gniewem”. Trudno się z tym zgodzić, skoro kolejne słowa apostoła brzmią: „Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!”, a słowo „Boży” może być rozumiane wielorako. W tym akurat przypadku, jak się wydaje, świętemu Pawłowi chodzi o ludzkie emocje, które mogą powstać na bazie relacji między członkami gminy efeskiej, niemniej jednak nie powinny one rzutować ani na ich wzajemną miłość, ani na mówienie sobie nawzajem prawdy. „Dlatego odrzuciwszy kłamstwo: niech każdy z was mówi prawdę do bliźniego, bo jesteście nawzajem dla siebie członkami” – stwierdził apostoł nieco wcześniej. Fulton Sheen przywołał ten werset z Listu do Efezjan i skomentował go następująco: „Gniew nie jest grzechem pod trzema warunkami: 1) jeśli przyczyna gniewu jest słuszna, na przykład w obronie czci Boga; 2) jeśli gniew nie jest większy niż jego przyczyna, czyli jeśli jest pod kontrolą; 3) jeśli jest szybko stłumiony: »Niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce!« (Ef 4,26)”. Wybaczyć ignorantom Powróćmy pod krzyż. Te pierwsze słowa wypowiedziane przez Jezusa po ukrzyżowaniu: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”, interpretowane przez arcybiskupa Sheena jako wynagrodzenie Bogu za popełnione przez ludzi grzechy gniewu, otwierają również zupełnie nowy horyzont w relacji chrześcijanina do bliźnich. Czy niewiedza może usprawiedliwiać? Sheen w trakcie swojej audycji radiowej powiedział coś naprawdę niezwykłego: „Powodem do przebaczenia jest niewiedza. Boża Niewinność znalazła taki powód do przebaczenia. W pierwszej mowie po zesłaniu Ducha Świętego tym właśnie usprawiedliwieniem – niewiedzą – ukrzyżowania, tak świeżego w pamięci, posłużył się św. Piotr: »Zabiliście Dawcę życia, ale Bóg wskrzesił Go z martwych (…). Lecz teraz wiem, bracia, że działaliście w nieświadomości, tak samo jak zwierzchnicy wasi« (Dz 3, Gdyby istniała pełna świadomość zła, działanie doskonale umyślne, doskonałe zrozumienie konsekwencji czynów, nie byłoby miejsca na wybaczenie. Dlatego nie ma odkupienia dla upadłych aniołów. One wiedziały, co robią. My nie wiemy. Jesteśmy ignorantami co do samych siebie i co do innych”. A w jaki sposób może się to przełożyć na praktykę przykazania miłości bliźniego? „Katolikom nie wolno nienawidzić bigotów, komunistów i prześladowców Kościoła, gdyż większość z nich nie wie, co robi” – kontynuuje arcybiskup. „Wszystkim, którzy piszą do mnie jadowite listy na temat Kościoła, odpowiadam: »Rozumiem całkowicie Pana/Pani nienawiść do Kościoła i księży. Gdybym został wychowany jak Pan/Pani i mówiono by mi tę samą nieprawdę co Panu/Pani, i wierzyłbym w oszczerstwa przeciw Niemu, w które Pan/Pani wierzy, to z moim charakterem i szczególną dyspozycją nienawidziłbym Kościoła dziesięć razy więcej niż Pan/Pani. Tak naprawdę Pan/Pani nie nienawidzi Kościoła katolickiego, lecz jedynie tego, co Pan/Pani o nim sądzi«. Nie możemy domagać się udziału w przebaczeniu płynącym z pierwszego słowa z krzyża, o ile nie jesteśmy gotowi usprawiedliwić innych, tak jak nasz Pan usprawiedliwił ich wobec nas. Modlimy się, by wybaczono nam nasze występki, ale takie przebaczenie będzie udzielone tylko pod jednym i nie innym warunkiem, a jest nim: »Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom«” – powiedział arcybiskup Sheen. Nie bez przyczyny odniósł się do Modlitwy Pańskiej, czyli „Ojcze nasz”, i do uznania siebie przez odmawiającego tę modlitwę za „winowajcę wobec innych”. Z gniewu spowiadamy się bowiem wszyscy. Czy tak powinno być?
Grzechy główne. Jan Szymik W Liście do Efezjan czytamy: "Gniewajcie się, a nie grzeszcie: niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce" (Ef 4, 26). Czyżby zatem gniew nie był grzechem? Zacytowane powyżej zdanie wydaje się wskazywać, że uczucie gniewu nie zawsze musi być kojarzone z grzesznym, czyli złym postępowaniem. Niektórzy kościelni teologowie i myśliciele, jak np. św. Tomasz z Akwinu, zaliczali gniew nawet... do cnót. Może to dziwić, biorąc pod uwagę bezapelacyjny fakt, że należy on przecież do kanonu siedmiu grzechów głównych. Usiłując rozstrzygnąć tę kwestię, najlepiej odwołać się do uniwersalnej podstawy we wszelkich dociekaniach moralnych, którą jest przykazanie miłości. Kierując się nią w naszym działaniu, będziemy zawsze na właściwej drodze. Na pewno nie pobłądzimy. "Święty gniew" Według Katechizmu Kościoła Katolickiego (1765), uczucie miłości wywołuje w nas "pragnienie nieobecnego dobra i nadzieję jego uzyskania". Na co dzień jednak nasze "upodobanie do dobra" jest wystawiane na ciężką próbę. Wystarczy włączyć telewizor, przejrzeć prasę, czasem tylko wyjrzeć przez okno, by spostrzec, jak wiele jest wokół nas przejawów niesprawiedliwości. Co więcej, często ta sytuacja nie jest spowodowana niewystarczającą ilością odpowiednich środków, które mogłyby zapewnić sprawiedliwość, ale zwykłą ludzką bezmyślnością lub brakiem dobrej woli. Dojrzały emocjonalnie człowiek nie może przecież przejść obojętnie obok ludzi, którzy doznają krzywdy albo ją wyrządzają. Jeśli zaś doświadczają jej szczególnie dzieci, osoby chore czy bezbronne, rodzi się w nas smutek i poczucie sprzeciwu. Odczuwamy zatem "święty gniew". Święty, bo wywołany przez naruszenie porządku miłości, który ustanowił Bóg. Można zatem podsumować, że czasem gniew wynika wprost z miłości. Przykład "świętego gniewu" daje nam sam Jezus z Nazaretu, kiedy gwałtownie i kategorycznie sprzeciwia się handlowaniu w świątyni jerozolimskiej (por. Mt 21,12-17; J 2,13-22). A zatem, gdy ktoś bezcześci to, co święte, lub gdy dzieje się niesprawiedliwość, "święty sprzeciw" wydaje się po prostu naszym obowiązkiem. W Pierwszej Księdze Samuela odnajdujemy postać Helego, który tego obowiązku nie dopełnił i został surowo ukarany śmiercią swoich synów. Gniew i ludzka godność Gniew odczuwamy także wtedy, gdy sami stajemy się ofiarami niesprawiedliwości. Mamy prawo występować w obronie własnej godności i dobrego imienia, czego znów uczy nas Nauczyciel z Galilei, gdy w czasie przesłuchania przed swoją męką i śmiercią mówi: "Jeśli źle powiedziałem, udowodnij, co było złego. A jeżeli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz?" (J 18,23). W podobny sposób można też interpretować werset z Ewangelii według św. Łukasza: "Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi" (Łk 6,29). Nie jest to bowiem wezwanie do bierności. Jednym z możliwych wyjaśnień jest odwołanie się do pewnego starożytnego zwyczaju. Otóż uderzenie w prawy policzek (por. Mt 5,39, gdzie jest mowa o nadstawianiu właśnie prawego policzka) zadawane jest grzbietową częścią dłoni. Taki cios wymierzano niewolnikowi, czyli komuś niższego stanu. Nadstawienie zaś lewego policzka miało być domaganiem się poszanowania własnej godności. Abstrahując od tego zwyczaju, trzeba z całą mocą podkreślić, że chrześcijanin na zło nie może odpowiadać złem, ale je przezwyciężać czynieniem dobra (por. Rz 12,21). Zły gniew Nauczanie Kościoła katolickiego jednoznacznie precyzuje, że gniew nie powinien być pragnieniem odwetu. My zaś postępujemy źle, gdy pragniemy go, wobec osoby, którą należy ukarać (por. KKK 2302). Gniew nie może kierować się przeciwko osobie, ale przeciw złu (por. Mt 5,22). Można domagać się dla kogoś kary, ale nie po to, by temu komuś zaszkodzić. Wszelkie sankcje zatem mają zmierzać ku skorygowaniu nieodpowiednich postaw i zachowań. Miłość bowiem wyklucza postulat zemsty. Jest rzeczą bardzo ważną, aby panować nad intensywnością naszych emocji. Są one olbrzymią siłą. Potrafią wpływać w znaczącym stopniu na nasze zachowanie. Gniew zaś może przerodzić się w nienawiść i agresję, które zmierzają ku totalnej destrukcji. Takim uczuciom dali się ponieść np. apostołowie Jakub i Jan, gdy Samarytanie odmówili Jezusowi i Jego uczniom gościny (por. Łk 9,51-55). Proponowali Mistrzowi: "Niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich". Spotkało ich za to srogie upomnienie od Nauczyciela. Gniew i my sami Nasze poczucie sprzeciwu może być złe, gdy podyktowane jest "miłością własną". Czasem pycha sprawia, że nie potrafimy się pogodzić z sukcesem innych. Zamiast cieszyć się - zazdrościmy. Nie doceniamy czyjejś pracy, ale wytykamy błędy. W powodzeniu drugiego dopatrujemy się własnej klęski. Budzi to nasz gniew. Podobnie dzieje się, gdy coś odbywa się w inny sposób, niż sobie to zaplanowaliśmy, gdy ktoś podejmuje decyzje nie po naszej myśli. Przypominamy wtedy biblijnego Jonasza, przedkładającego własną korzyść nad życie mieszkańców Niniwy i zagniewanego o to, że 120 tys. ludzi (por. Jon 4,11) ocalało, choć on przepowiedział ich zagładę. Warto zatem zastanowić się czasem, czy i nam nie przydałaby się lekcja, jaką Jonasz otrzymał od Boga. Może trzeba, by jakiś "robaczek" zniszczył nasz "krzew rycynusowy". Wtedy pewnie zrozumiemy, że jest coś ważniejszego niż nasze widzimisię. Niekiedy gniewamy się, czyli czujemy złość na samych siebie, bo nie spełniamy własnych oczekiwań. Stawiamy sobie wtedy wymagania, którym nie potrafimy podołać. Dążymy do perfekcji. Nasz gniew wywołuje rozbieżność pomiędzy naszymi pragnieniami, a tym, jacy faktycznie jesteśmy. Pewnym przejawem tego typu postawy może być nieumiejętność przyjęcia jakiejkolwiek krytyki. Nasza reakcja nie bywa bowiem wtedy formą refleksji nad własnym postępowaniem, ale przeobraża się w gniew, złość i poirytowanie. Każdy błąd potrafimy sobie wtedy doskonale wytłumaczyć. Winimy wszystkich, ale nigdy siebie. Oswojenie gniewu Gniew, podobnie jak większość emocji i uczuć, wydaje się sam w sobie moralnie ambiwalentny. Z psychologicznego punktu widzenia jest naszą emocjonalną reakcją na niepowodzenie lub wzburzenie, które przeobraża się niekiedy w krzyk, chaotyczne gesty, a nawet rękoczyny. Może być jednak z pewnością poskromiony. Dzieje się tak przede wszystkim za sprawą dwóch cech. Są nimi odpowiedzialność i łagodność. Reagowanie gniewem jest często ucieczką od odpowiedzialności, wówczas gdy człowiek jest niezdolny do rozwiązania trudności. Łagodność natomiast charakteryzuje dojrzałą chrześcijańską osobowość (por. Flp 4,5). Potrzeba wielkiej roztropności, by uczucie gniewu nie przerodziło się w grzech. Wiele zależy od naszego temperamentu i predyspozycji. Jeśli wiemy, że łatwo popadamy w irytację, powinniśmy więc unikać konfliktowych sytuacji. Seneka już bowiem pisał, że "najlepiej jest natychmiast opanować pierwszą pobudkę do gniewu, zwalczać go w samych jego zarodkach i dokładać starań, aby nie popaść w ogóle w gniew". Trzeba nam dobrze poznać siebie. Nie chodzi o jakiś prywatny rodzaj psychoanalizy. Najlepszym sposobem jest codzienna modlitwa i osobisty rachunek sumienia. W jego trakcie możemy pokazać Bogu nasze reakcje, emocje i intencje. Samych siebie zaś poznajemy w perspektywie Jego miłości. Pozwólmy zatem Bogu działać, bo tylko On jest w stanie nas zmienić. Tygodnik "niedziela" Nr 9 - 4 marca 2007r. góra Następna strona .
niech nad waszym gniewem nie zachodzi słońce