napisz jak zakończyły się rządy henryka walezego w rzeczypospolitej

• Król miał co roku wnosić opłatę w wysokości 450 tysięcy złotych. b) Zobowiązał się do odnowienia Akademii Krakowskiej. Rządy Henryka Walezego w Rzeczypospolitej zakończyły się jego ucieczką do Francji w 1574 roku, żeby objąć tron francuski po śmierci swego brata króla Francji. Wyjaśnienie: Napisz jak zakończyły się rządy Henryka Walezego w Rzeczypospolitej pls na jutro Natychmiastowa odpowiedź na Twoje pytanie. Skbdjk Skbdjk 15.11.2019 w odniesieniu do Zamościa używa się określenia „miasto idealne” w Polsce i Europie Lekcja powtórzeniowa. Polska w XVI wieku przyczyny w XVI wieku; Zagadnienia 1. Polska pod rządami ostatnich Jagiellonów. 2. Szlachta przejmuje rządy w Polsce. 3. Powstanie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. •omawia sytuację gospodarczą Polski Henryk Walezy był człowiekiem wybitnie wykształconym, odważnym i ambitnym. Jednak działalność publiczna i polityczna Walezego w Polsce wzbudzała oburzenie i nie… Centrum braci czeskich, którzy wyłonili się z husytyzmu, znajdowało się w Lesznie. Wiara w tolerancję Walezego wydaje się dość naiwna. Przecież z 23 na 24 sierpnia 1572 r., podczas nocy św. nomor telepon four points by sheraton surabaya. Jak nazywał się brat Henryka Walezego?Pierwsza osoba która napisze najlepiej dostaje naj zapytał(a) o 16:29 charakterystyka Henryka Walezy, życiorys w Polsce? plis napiszcie to ważne Odpowiedzi KlaraxD odpowiedział(a) o 16:32 Henryk Walezy'Henryk III Walezy (urodzony 19 września 1551 - zmarł 2 sierpnia 1589) - ostatni z francuskiej dynastii Walezjuszów. W latach 1573-1574 król Polski jako Henryk Walezy. Od 1574 król Francji jako Henryk Walezy był czwartym synem Henryka II, króla Francji i Katarzyny Medycejskiej. Na chrzcie otrzymał on imiona Aleksander Edward. Imię Henryk nadano mu dopiero na bierzmowaniu w roku 1565. Jego brat, Karol IX, był królem francuskim. Matka za wszelką cenę chciała osadzić wszystkich swych synów na tronie i gdy nie powiodły się inne plany wobec Henryka, zdecydowała się starać o egzotyczny dla Francuzów tron Francję walki katolików z hugenotami (protestantami) umożliwiły Henrykowi pokazanie swych wojskowych umiejętności. Dzięki jego osobistej odwadze i przytomności umysłu pokonano w 1569 roku oddziały hugenotów pod Jarnac. Przez pewien czas Henryk sprawował urząd generalnego namiestnika królestwa. Tak więc już w młodzieńczych latach dał się on poznać zarówno jako dobry polityk jak i sumienny do polskiego tronuWybory nowego władcy polskiego po okresie bezkrólewia odbyły się w kwietniu i maju 1573 r. na prawym brzegu Wisły, naprzeciw Warszawy, pod wsią Kamień, która obecnie stanowi część stolicy. Najpoważniejszymi kandydatami do korony obok brata króla francuskiego byli: syn cesarza Maksymiliana II arcyksiążę Ernest Habsburg, car Iwan IV Groźny i Jan III Waza, król szwedzki, mąż Katarzyny Jagiellonki, siostry Zygmunta Warszawą stawiło się ok. 50 tysięcy osób, które uczestniczyły w odbyła się prezentacja kandydatów, której dokonali zagraniczni posłowie. Następnie zaczęto spisywać, lecz już w węższym gronie wybranych komisji „artykuły dla króla”. Miały to być uprawnienia i zobowiązania panującego. Po ich zatwierdzeniu, 5 kwietnia 1573 r. odbyło się głosowanie nad pretendentami do tronu. Zwycięzcą okazał się kandydat francuski, przedstawiony przez posła Jana de Monluc. Kilka dni po elekcji posłowie przyszłego monarchy zaprzysięgli w jego imieniu uchwalone przed wyborem postanowienia ogólne. Były to tak zwane artykuły henrykowskie. Przyjęto również osobiste zobowiązania elekta, noszące nazwę pacta conventa. Wybrano też poselstwo, które miało udać się do Paryża, aby oficjalnie zawiadomić księcia francuskiego o wyborze na króla Rzeczypospolitej Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego, odebrać od niego przysięgę, potwierdzającą przyjęcie uchwał elekcyjnych (artykułów i paktów), oraz możliwie szybko sprowadzić go do wysłano okazałe i godne. Pertraktacje z Henrykiem i jego bratem, królem Francji Karolem IX, trwałydość długo. Opór budziły przede wszystkim artykuły dotyczące swobody wyznaniowej i możliwości wypowiedzenia posłuszeństwa królowi. Ostatecznie obaj władcy uznali i zaprzysięgli 22 sierpnia 1573 r. dawne i nowe prawa. To tym fakcie poselstwo doręczyło Henrykowi dokumentelekcyjny. Henryk Walezy został ogłoszony królem polskim i wielkim księciem granic Polski dotarł po dwumiesięcznej podróży w końcu stycznia 1574 r. Orszak królewski, liczący 1200 koni, wozy z bagażami oraz karety z damami dworu i niewiastami lekkich obyczajów, ciągnął przez Heidelberg, Fuldę, Torgau, Frankfurt. Na Łużycach oczekiwał go książę piastowski Jerzy II Brzeski, który towarzyszył królowi aż do polskiej granicy. Granicę przekroczono w Międzyrzeczu, gdzie monarchę uroczyście powitała delegacja senatu z biskupem kujawskim, wojewodowie i kasztelanowie. Później przez Poznań i Częstochowę udano się w kierunku Krakowa, gdzie nastąpiło oficjalne senatorowie zebrani z Polski, Litwy i wszystkich ziem Rzeczypospolitej wyprowadzili z miasta ogromne swoje roty, które szeroko i daleko rozwinięte przedstawiały widok wielkiego i ślicznego wojska. Chorągwie te były kosztownie odziane, odznaczające się doborem pięknością uzbrojenia i koni [1]. Poczty senatorów składały się nie tylko z ich chorągwi, albowiem przyłączyła się do nich jeszcze nieskończona mocszlachty i urzędników królestwa”.-----Henryka witali senatorowie, biskupi, ministrowie, dworzanie, żacy. Koronacja odbyła się 21 lutego 1574 roku w katedrze warunkiUzgadniając elekcję Walezego, planowano jego małżeństwo z Anną Jagiellonką, siostrą Zygmunta II Augusta. Była ona jednak starsza od Henryka prawie o 30 lat, toteż młody król nie spieszył się z małżeństwem. Wyruszył do swego nowego królestwa dopiero w listopadzie. Romansował bowiem w tym czasie z Marią de Cond i nie uśmiechała się mu łożnica starej i szpetnej Jagiellonki. Jechał powoli, zatrzymując się wiele razy. W Lotaryngii nawiązał romans z Ludwiką de Vaudemont, która później miała zostać jego spotkanie z Anną nie wypadło nazbyt zachęcająco. Henryk wypowiedział kilka zdawkowych słów i czym prędzej opuścił jej komnaty. Po trzech dniach został koronowany, chociaż nie obeszło się bez różnych przepychanek związanych z rotą przysięgi. Zaczęły się bale i turnieje, ale król coraz bardziej ociągał się z poślubieniem swojej jagiellońskiej narzeczonej. Symulował chorobę lub po prostu zamykał się we własnych komnatach i nie dopuszczał do siebie wprawdzie, że zabawiał się wtedy ze swoimi faworytami i że kazał sprowadzać na zamek prostytutki. Pisał również bez przerwy listy do Francji, a te, które wysyłał do Marii de Cond, kreślił nawet własną krwią. Plotki narastały coraz bardziej. "Sprowadzał nie tylko do ogrodu blisko Zwierzyńca francuskie rozpustnice, ale nadto włoskim ohydnym nałogom nie przepuścił" - pisał ciągle czekała, a Henryk ciągle zwlekał. W czerwcu wyprawiono wreszcie wielki bal, który potraktowano jako oficjalne zaręczyny. Nazajutrz król dowiedział się jednakże o śmierci swego brata...Niełatwe początki rządówOd samego początku rządom Henryka towarzyszyły spory o zakres jego władzy. Henryk nie zaprzysiągł w katedrze zobowiązujących go artykułów (poza pokojemwyznaniowym). Wobec tego sejm koronacyjny rozjechał się na znak sprzeciwu bez podjęcia uchwał, ostrzegając monarchę, że może zostać zniesiony z tronu. Henryk nie dowierzał tym groźbom i rozpoczął sądy. Jednakże jego wyroki uznawano za stronnicze i zbyt łagodne. Rozdał nie obsadzone urzędy i przekazał wielu dostojnikom dobra królewskie, ale niechętni mu twierdzili, że nie wykorzystał możliwości zasilenia przy tej okazji skarbu panowaniaHenryk Walezy obejmując władzę w Polsce miał 23 lata i niewiele doświadczeniapolitycznego. Jego rządy w Polsce cechowała nieznajomość stosunków, niekorzystny wybór doradców (Zborowscy) oraz małe zainteresowanie sprawami polskimi. Był wszechstronnie wykształcony, odważny i niezwykle ambitny. Lubił wspaniałe, zdobione drogimi kamieniami stroje, nosił biżuterię i używał pachnideł. Miał przekłute uszy i nosił podwójne, wysadzane perłami, kolczyki z wisiorkami. W Polsce powszechnie uznano te upodobania za przejaw zniewieściałości. Na dworze Henryka było wielu mężczyzn malujących sobie twarze, strojących się w klejnoty i perfumy. Podobno niektórzy z nich pełnili rolę królewskich kochanek. Henryk nie znał polskiego, więc udział w życiu publicznym niezmiernie go nudził. Wieczory i noce spędzał na rozrywkach, za dnia najchętniej spał. Aby uniknąć przyjmowania interesantów potrafił spędzić dwa tygodnie w łóżku, pozorując chorobę. Grał w karty i przegrywał olbrzymie sumy, pobierane ze skarbu państwa. Na wydawanych przez króla ucztach występowały nagie dziewczęta. Zachowywał się jak rozkapryszone dziecko i nie traktował poważnie obowiązków do FrancjiNiebawem, w czerwcu 1574, Henryk odebrał wiadomość o śmierci brata, króla Francji Karola IX. Kilka dni później, nocą z 18 na 19 czerwca 1574 r. potajemnie, nie zasięgnąwszy rady senatu, w przebraniu, opuścił Wawel i udał się pospiesznie w kierunku granicy. Odjazd króla zauważono jednak i natychmiast wyruszyła za nim pogoń, która dopędziła władcę tuż za granicą. Henryk, nie zatrzymując się, odrzucił prośby o powrót do kraju i ustanowienie przed oficjalnym wyjazdem rządów zastępczych. Obiecał, że za kilka miesięcy powróci. Objął wkrótce tron francuski. Panowanie jego we Francji (faktyczne rządy matki, Katarzyny Medycejskiej) przypadło na okres wojen religijnych. Zagrożony intrygami przez Gwizjuszów, król wszedł w porozumienie z hugenotami, wyznaczając na swego następcę Henryka III, króla Nawarry (Henryka IV).Konsekwencje postępku królaPrzebywający w Krakowie ministrowie i senatorowie małopolscy zawiadomili o wyjeździe króla Wielkopolan i Litwinów. Prymas zwołał na koniec sierpnia sejm. Prawie wszyscy senatorowie byli początkowo przeciwni ogłoszeniu bezkrólewia i nowej elekcji, natomiast większość posłów uważała, że potajemny wyjazd Henryka uwalnia poddanych od zobowiązań wobec monarchy i pozwala na obiór nowego. W wyniku długich dyskusji napisano list do króla, wyznaczając mu jako ostateczny termin powrotu do kraju maj 1575 r. Zapowiedziano jednocześnie, że w razie niedotrzymania tego terminu Henryk utraci tron. W kraju miały działać do tego czasu konfederacje szlacheckie i kaptury, podobnie jak w czasie poprzedniego Walezy nie spełnił obietnicy powrotu, uznano więc tron za opróżniony i zapowiedziano nową ciekawe...Krótkotrwałe panowanie Henryka Walezego na Wawelu było prawdziwym zderzeniem cywilizacyjnym pomiędzy rzeczywistością polską, a francuską. Młodego króla i jego francuską świtę dziwiły urządzane przez polskich poddanych pijatyki, rozczarowało ubóstwo polskich wsi i surowy klimat kraju. Polacy natomiast uważali Francuzów za zniewieściałych, władcy mieli za złe cudzoziemskie stroje i zamiłowanie do ciekawe, pod wieloma względami ówczesna Polska wyprzedzała Francję. Właśnie na Wawelu Walezy po raz pierwszy zobaczył wychodki, z których nieczystości odprowadzano poza zamkowe mury, i po powrocie do Francji nakazał zbudowanie takich urządzeń w Luwrze i innych pałacach. Minęło jednak sporo czasu, zanim francuscy panowie i dworzanie przyzwyczaili się do tej nowinki technicznej, zaprzestając załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych do kominków i zamkowych Walezy we FrancjiHenryk_Walezy -Henryk wrócił do Francji w trakcie trwania kolejnej wojny religijnej (1574-76). Nie mając pieniędzy na jej kontynuację, musiał pójść na szerokie ustępstwa wobec hugenotów. Potępił rzeź Nocy św. Bartłomieja sprzed dwóch lat oraz zawarł w 1576 r. traktat pokojowy, w którym hugenoci uzyskali przyzwolenie na swobodę wiary i na udział w parlamentach prowincji. Faktycznie wiele miast hugenockich uzyskało wtedy niezawisłość od władzy królewskiej. Oburzeni tymi ustepstwami ultrasi katoliccy powołali zbrojną Ligę Katolicką, z zamiarem obalenia Henryka III i kontynuowania walki z 1577 r. wybuchła więc szósta już, religijna wojna domowa, która trwała trzy lata. Protestanci stawiali zbrojny opór, a ich wojskami dowodził, ocalały z rzezi w czasie Nocy św. Bartłomieja, król Nawarry, Henryk. Odniósł on szereg zwycięstw nad wojskami Ligi Katolickiej, wspieranej zresztą finansowo przez króla Hiszpanii Filipa II i moralnie przez papieża Sykstusa V, który rzucił klątwę na niego, a później także na króla Henryka III Walezjusza. Mimo to, po śmierci w 1589 r. Henryka III królem Francji został król Nawarry, jako Henryk IV. Henryk III był bowiem bezdzietny, a najbliższym jego męskim krewnym, choć bardzo dalekim (21 stopień pokrewieństwa) był właśnie Henryk Burbon, król strony medaluKról Henryk III Walezy nie był bez skazy. W dolinie dolnej Loary znajdowała się rezydencja monarsza i arystokratyczna, zamek Blois. W 1588 na owym zamku miało miejsce słynne zabójstwo księcia de Guise. Konkurującego do tronu arystokratę i jego brata kardynała polecił zgładzić właśnie Henryk III Walezy. W 1589 nakazał skrycie zamordować pretendującego do tronu przywódcę Ligi Katolickiej Henryka Walezy zginął w czasie oblężenia Paryża 22 sierpnia 1589 r., kiedy siedział na sedesie w toalecie został zasztyletowany przez dominikańskiego mnicha Jacques'a Clémenta. Został pochowany w opactwie Saint-Denis pod Paryżem. Był w jedenastym pokoleniu potomkiem Filipa IV Pięknego, którego przeklął niegdyś wielki mistrz zakonu śmierci Henryka III w 1589 r., królem Francji został Henryk IV (1589-1610), zapoczątkowując dynastię Burbonów. KlaraxD odpowiedział(a) o 16:33 skopiowalem to poniewaz jest dobrze ;0Henryk Walezy'Henryk III Walezy (urodzony 19 września 1551 - zmarł 2 sierpnia 1589) - ostatni z francuskiej dynastii Walezjuszów. W latach 1573-1574 król Polski jako Henryk Walezy. Od 1574 król Francji jako Henryk Walezy był czwartym synem Henryka II, króla Francji i Katarzyny Medycejskiej. Na chrzcie otrzymał on imiona Aleksander Edward. Imię Henryk nadano mu dopiero na bierzmowaniu w roku 1565. Jego brat, Karol IX, był królem francuskim. Matka za wszelką cenę chciała osadzić wszystkich swych synów na tronie i gdy nie powiodły się inne plany wobec Henryka, zdecydowała się starać o egzotyczny dla Francuzów tron Francję walki katolików z hugenotami (protestantami) umożliwiły Henrykowi pokazanie swych wojskowych umiejętności. Dzięki jego osobistej odwadze i przytomności umysłu pokonano w 1569 roku oddziały hugenotów pod Jarnac. Przez pewien czas Henryk sprawował urząd generalnego namiestnika królestwa. Tak więc już w młodzieńczych latach dał się on poznać zarówno jako dobry polityk jak i sumienny do polskiego tronuWybory nowego władcy polskiego po okresie bezkrólewia odbyły się w kwietniu i maju 1573 r. na prawym brzegu Wisły, naprzeciw Warszawy, pod wsią Kamień, która obecnie stanowi część stolicy. Najpoważniejszymi kandydatami do korony obok brata króla francuskiego byli: syn cesarza Maksymiliana II arcyksiążę Ernest Habsburg, car Iwan IV Groźny i Jan III Waza, król szwedzki, mąż Katarzyny Jagiellonki, siostry Zygmunta Warszawą stawiło się ok. 50 tysięcy osób, które uczestniczyły w odbyła się prezentacja kandydatów, której dokonali zagraniczni posłowie. Następnie zaczęto spisywać, lecz już w węższym gronie wybranych komisji „artykuły dla króla”. Miały to być uprawnienia i zobowiązania panującego. Po ich zatwierdzeniu, 5 kwietnia 1573 r. odbyło się głosowanie nad pretendentami do tronu. Zwycięzcą okazał się kandydat francuski, przedstawiony przez posła Jana de Monluc. Kilka dni po elekcji posłowie przyszłego monarchy zaprzysięgli w jego imieniu uchwalone przed wyborem postanowienia ogólne. Były to tak zwane artykuły henrykowskie. Przyjęto również osobiste zobowiązania elekta, noszące nazwę pacta conventa. Wybrano też poselstwo, które miało udać się do Paryża, aby oficjalnie zawiadomić księcia francuskiego o wyborze na króla Rzeczypospolitej Polski i Wielkiego Księstwa Litewskiego, odebrać od niego przysięgę, potwierdzającą przyjęcie uchwał elekcyjnych (artykułów i paktów), oraz możliwie szybko sprowadzić go do wysłano okazałe i godne. Pertraktacje z Henrykiem i jego bratem, królem Francji Karolem IX, trwałydość długo. Opór budziły przede wszystkim artykuły dotyczące swobody wyznaniowej i możliwości wypowiedzenia posłuszeństwa królowi. Ostatecznie obaj władcy uznali i zaprzysięgli 22 sierpnia 1573 r. dawne i nowe prawa. To tym fakcie poselstwo doręczyło Henrykowi dokumentelekcyjny. Henryk Walezy został ogłoszony królem polskim i wielkim księciem granic Polski dotarł po dwumiesięcznej podróży w końcu stycznia 1574 r. Orszak królewski, liczący 1200 koni, wozy z bagażami oraz karety z damami dworu i niewiastami lekkich obyczajów, ciągnął przez Heidelberg, Fuldę, Torgau, Frankfurt. Na Łużycach oczekiwał go książę piastowski Jerzy II Brzeski, który towarzyszył królowi aż do polskiej granicy. Granicę przekroczono w Międzyrzeczu, gdzie monarchę uroczyście powitała delegacja senatu z biskupem kujawskim, wojewodowie i kasztelanowie. Później przez Poznań i Częstochowę udano się w kierunku Krakowa, gdzie nastąpiło oficjalne senatorowie zebrani z Polski, Litwy i wszystkich ziem Rzeczypospolitej wyprowadzili z miasta ogromne swoje roty, które szeroko i daleko rozwinięte przedstawiały widok wielkiego i ślicznego wojska. Chorągwie te były kosztownie odziane, odznaczające się doborem pięknością uzbrojenia i koni [1]. Poczty senatorów składały się nie tylko z ich chorągwi, albowiem przyłączyła się do nich jeszcze nieskończona mocszlachty i urzędników królestwa”.-----Henryka witali senatorowie, biskupi, ministrowie, dworzanie, żacy. Koronacja odbyła się 21 lutego 1574 roku w katedrze warunkiUzgadniając elekcję Walezego, planowano jego małżeństwo z Anną Jagiellonką, siostrą Zygmunta II Augusta. Była ona jednak starsza od Henryka prawie o 30 lat, toteż młody król nie spieszył się z małżeństwem. Wyruszył do swego nowego królestwa dopiero w listopadzie. Romansował bowiem w tym czasie z Marią de Cond i nie uśmiechała się mu łożnica starej i szpetnej Jagiellonki. Jechał powoli, zatrzymując się wiele razy. W Lotaryngii nawiązał romans z Ludwiką de Vaudemont, która później miała zostać jego spotkanie z Anną nie wypadło nazbyt zachęcająco. Henryk wypowiedział kilka zdawkowych słów i czym prędzej opuścił jej komnaty. Po trzech dniach został koronowany, chociaż nie obeszło się bez różnych przepychanek związanych z rotą przysięgi. Zaczęły się bale i turnieje, ale król coraz bardziej ociągał się z poślubieniem swojej jagiellońskiej narzeczonej. Symulował chorobę lub po prostu zamykał się we własnych komnatach i nie dopuszczał do siebie wprawdzie, że zabawiał się wtedy ze swoimi faworytami i że kazał sprowadzać na zamek prostytutki. Pisał również bez przerwy listy do Francji, a te, które wysyłał do Marii de Cond, kreślił nawet własną krwią. Plotki narastały coraz bardziej. "Sprowadzał nie tylko do ogrodu blisko Zwierzyńca francuskie rozpustnice, ale nadto włoskim ohydnym nałogom nie przepuścił" - pisał ciągle czekała, a Henryk ciągle zwlekał. W czerwcu wyprawiono wreszcie wielki bal, który potraktowano jako oficjalne zaręczyny. Nazajutrz król dowiedział się jednakże o śmierci swego brata...Niełatwe początki rządówOd samego początku rządom Henryka towarzyszyły spory o zakres jego władzy. Henryk nie zaprzysiągł w katedrze zobowiązujących go artykułów (poza pokojemwyznaniowym). Wobec tego sejm koronacyjny rozjechał się na znak sprzeciwu bez podjęcia uchwał, ostrzegając monarchę, że może zostać zniesiony z tronu. Henryk nie dowierzał tym groźbom i rozpoczął sądy. Jednakże jego wyroki uznawano za stronnicze i zbyt łagodne. Rozdał nie obsadzone urzędy i przekazał wielu dostojnikom dobra królewskie, ale niechętni mu twierdzili, że nie wykorzystał możliwości zasilenia przy tej okazji skarbu panowaniaHenryk Walezy obejmując władzę w Polsce miał 23 lata i niewiele doświadczeniapolitycznego. Jego rządy w Polsce cechowała nieznajomość stosunków, niekorzystny wybór doradców (Zborowscy) oraz małe zainteresowanie sprawami polskimi. Był wszechstronnie wykształcony, odważny i niezwykle ambitny. Lubił wspaniałe, zdobione drogimi kamieniami stroje, nosił biżuterię i używał pachnideł. Miał przekłute uszy i nosił podwójne, wysadzane perłami, kolczyki z wisiorkami. W Polsce powszechnie uznano te upodobania za przejaw zniewieściałości. Na dworze Henryka było wielu mężczyzn malujących sobie twarze, strojących się w klejnoty i perfumy. Podobno niektórzy z nich pełnili rolę królewskich kochanek. Henryk nie znał polskiego, więc udział w życiu publicznym niezmiernie go nudził. Wieczory i noce spędzał na rozrywkach, za dnia najchętniej spał. Aby uniknąć przyjmowania interesantów potrafił spędzić dwa tygodnie w łóżku, pozorując chorobę. Grał w karty i przegrywał olbrzymie sumy, pobierane ze skarbu państwa. Na wydawanych przez króla ucztach występowały nagie dziewczęta. Zachowywał się jak rozkapryszone dziecko i nie traktował poważnie obowiązków do FrancjiNiebawem, w czerwcu 1574, Henryk odebrał wiadomość o śmierci brata, króla Francji Karola IX. Kilka dni później, nocą z 18 na 19 czerwca 1574 r. potajemnie, nie zasięgnąwszy rady senatu, w przebraniu, opuścił Wawel i udał się pospiesznie w kierunku granicy. Odjazd króla zauważono jednak i natychmiast wyruszyła za nim pogoń, która dopędziła władcę tuż za granicą. Henryk, nie zatrzymując się, odrzucił prośby o powrót do kraju i ustanowienie przed oficjalnym wyjazdem rządów zastępczych. Obiecał, że za kilka miesięcy powróci. Objął wkrótce tron francuski. Panowanie jego we Francji (faktyczne rządy matki, Katarzyny Medycejskiej) przypadło na okres wojen religijnych. Zagrożony intrygami przez Gwizjuszów, król wszedł w porozumienie z hugenotami, wyznaczając na swego następcę Henryka III, króla Nawarry (Henryka IV).Konsekwencje postępku królaPrzebywający w Krakowie ministrowie i senatorowie małopolscy zawiadomili o wyjeździe króla Wielkopolan i Litwinów. Prymas zwołał na koniec sierpnia sejm. Prawie wszyscy senatorowie byli początkowo przeciwni ogłoszeniu bezkrólewia i nowej elekcji, natomiast większość posłów uważała, że potajemny wyjazd Henryka uwalnia poddanych od zobowiązań wobec monarchy i pozwala na obiór nowego. W wyniku długich dyskusji napisano list do króla, wyznaczając mu jako ostateczny termin powrotu do kraju maj 1575 r. Zapowiedziano jednocześnie, że w razie niedotrzymania tego terminu Henryk utraci tron. W kraju miały działać do tego czasu konfederacje szlacheckie i kaptury, podobnie jak w czasie poprzedniego Walezy nie spełnił obietnicy powrotu, uznano więc tron za opróżniony i zapowiedziano nową ciekawe...Krótkotrwałe panowanie Henryka Walezego na Wawelu było prawdziwym zderzeniem cywilizacyjnym pomiędzy rzeczywistością polską, a francuską. Młodego króla i jego francuską świtę dziwiły urządzane przez polskich poddanych pijatyki, rozczarowało ubóstwo polskich wsi i surowy klimat kraju. Polacy natomiast uważali Francuzów za zniewieściałych, władcy mieli za złe cudzoziemskie stroje i zamiłowanie do ciekawe, pod wieloma względami ówczesna Polska wyprzedzała Francję. Właśnie na Wawelu Walezy po raz pierwszy zobaczył wychodki, z których nieczystości odprowadzano poza zamkowe mury, i po powrocie do Francji nakazał zbudowanie takich urządzeń w Luwrze i innych pałacach. Minęło jednak sporo czasu, zanim francuscy panowie i dworzanie przyzwyczaili się do tej nowinki technicznej, zaprzestając załatwiania swoich potrzeb fizjologicznych do kominków i zamkowych Walezy we FrancjiHenryk_Walezy -Henryk wrócił do Francji w trakcie trwania kolejnej wojny religijnej (1574-76). Nie mając pieniędzy na jej kontynuację, musiał pójść na szerokie ustępstwa wobec hugenotów. Potępił rzeź Nocy św. Bartłomieja sprzed dwóch lat oraz zawarł w 1576 r. traktat pokojowy, w którym hugenoci uzyskali przyzwolenie na swobodę wiary i na udział w parlamentach prowincji. Faktycznie wiele miast hugenockich uzyskało wtedy niezawisłość od władzy królewskiej. Oburzeni tymi ustepstwami ultrasi katoliccy powołali zbrojną Ligę Katolicką, z zamiarem obalenia Henryka III i kontynuowania walki z 1577 r. wybuchła więc szósta już, religijna wojna domowa, która trwała trzy lata. Protestanci stawiali zbrojny opór, a ich wojskami dowodził, ocalały z rzezi w czasie Nocy św. Bartłomieja, król Nawarry, Henryk. Odniósł on szereg zwycięstw nad wojskami Ligi Katolickiej, wspieranej zresztą finansowo przez króla Hiszpanii Filipa II i moralnie przez papieża Sykstusa V, który rzucił klątwę na niego, a później także na króla Henryka III Walezjusza. Mimo to, po śmierci w 1589 r. Henryka III królem Francji został król Nawarry, jako Henryk IV. Henryk III był bowiem bezdzietny, a najbliższym jego męskim krewnym, choć bardzo dalekim (21 stopień pokrewieństwa) był właśnie Henryk Burbon, król strony medaluKról Henryk III Walezy nie był bez skazy. W dolinie dolnej Loary znajdowała się rezydencja monarsza i arystokratyczna, zamek Blois. W 1588 na owym zamku miało miejsce słynne zabójstwo księcia de Guise. Konkurującego do tronu arystokratę i jego brata kardynała polecił zgładzić właśnie Henryk III Walezy. W 1589 nakazał skrycie zamordować pretendującego do tronu przywódcę Ligi Katolickiej Henryka Walezy zginął w czasie oblężenia Paryża 22 sierpnia 1589 r., kiedy siedział na sedesie w toalecie został zasztyletowany przez dominikańskiego mnicha Jacques'a Clémenta. Został pochowany w opactwie Saint-Denis pod Paryżem. Był w jedenastym pokoleniu potomkiem Filipa IV Pięknego, którego przeklął niegdyś wielki mistrz zakonu śmierci Henryka III w 1589 r., królem Francji został Henryk IV (1589-1610), zapoczątkowując dynastię Burbonów. blocked odpowiedział(a) o 16:30 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Andrzej Maksymilian Fredro Gestorum to chronologicznie pierwsza wydana drukiem książka Andrzeja Maksymiliana Fredry. Przestawia ona historię polityczną Polski od śmierci Zygmunta II Augusta w 1572 roku, przez okres panowania Henryka Walezego, do objęcia tronu przez Stefana Batorego w 1576 roku. Jest to również, a może przede wszystkim, traktat polityczno-prawny – wszechstronny opis i zarazem komentarz do ustroju Rzeczypospolitej, w tym do fundamentalnych dla niego artykułów henrykowskich. Dużo miejsca poświęca Fredro również pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Niniejsza publikacja przedstawia za pomocą aparatu krytycznego dwa wydania traktatu Gestorum – z 1652 i 1660 roku. Pozwala to prześledzić zmiany, jakie autor naniósł na oryginalny tekst po ośmiu latach od pierwszego wydania swojego dzieła. Opinie: Wystaw opinię Ten produkt nie ma jeszcze opinii Koszty dostawy: Odbiór osobisty zł brutto Kurier DPD zł brutto Paczkomaty InPost zł brutto Orlen Paczka zł brutto Kurier InPost zł brutto Kod producenta: 978-83-7982-316-1 Gestorum to chronologicznie pierwsza wydana drukiem książka Andrzeja Maksymiliana Fredry. Przestawia ona historię polityczną Polski od śmierci Zygmunta II Augusta w 1572 roku, przez okres panowania Henryka Walezego, do objęcia tronu przez Stefana Batorego w 1576 roku. Jest to również, a może przede wszystkim, traktat polityczno-prawny – wszechstronny opis i zarazem komentarz do ustroju Rzeczypospolitej, w tym do fundamentalnych dla niego artykułów henrykowskich. Dużo miejsca poświęca Fredro również pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Niniejsza publikacja przedstawia za pomocą aparatu krytycznego dwa wydania traktatu Gestorum – z 1652 i 1660 roku. Pozwala to prześledzić zmiany, jakie autor naniósł na oryginalny tekst po ośmiu latach od pierwszego wydania swojego dzieła. TytułGestorum. Dzieje Narodu Polskiego za czasów Henryka Walezego AutorAndrzej Maksymilian Fredro Językpolski WydawnictwoNarodowe Centrum Kultury ISBN978-83-7982-316-1 Rok wydania2018 Liczba stron743 Formatepub, mobi -11% "Miasto ma mieszkańców, wieś obywateli". Kajetana Koźmiana koncepcje wspólnoty politycznej (do 1830 roku) Tematem książki jest myśl polityczna Kajetana Koźmiana w okresie, kiedy był czynnym politykiem, a więc do 1830 roku. Zagadnieniem dominującym w omawianych tekstach poety jest kształt przyszłej wspólnoty politycznej wyłaniającej się po katastrofie rozbiorów. Kolejne koncepcje tej wspólnoty bardzo się różniły - Koźmian przeszedł ewolucję od ziemiańskiego konserwatyzmu do przekonania, że nowy naród będzie tworzył się na bazie chłopskiej kultury z jej prostymi cnotami. -8% "Niemcy sudeccy" 1848–1948 Historia pewnego nacjonalizmu Prezentowana książka opisuje dzieje ludności niemieckiej zamieszkującej ziemie czeskie, począwszy od roku 1848, gdy po raz pierwszy dały tam o sobie znać konflikty narodowościowe, aż po wysiedlenie Niemców w 1948 roku. Autor porusza następujące zagadnienia: - konflikty czesko-niemieckie przed I wojną światową i próby ich rozwiązania, - sytuacja mniejszości niemieckiej w międzywojennej Czechosłowacji, - rola Niemców czeskich w polityce okupacyjnej III Rzeszy, - przebieg wysiedleń po 1945 roku. Piotr Majewski koncentruje swą uwagę przede wszystkim na I wojnie światowej i dwudziestoleciu międzywojennym, który to okres omówiony jest w głównej mierze na materiałach źródłowych. Czasy habsburskie oraz wydarzenia po 1938 roku, opisane są natomiast na podstawie innych opracowań. Książka otrzymała Nagrodę KLIO 2008 na XVII Targach Książki Historycznej w Warszawie. W polskiej literaturze naukowej brakowało dotąd tak dokładnego przedstawienia tematu. [...] Praca jest napisana bardzo dobrze. Imponuje znajomością szczegółów – zarówno faktów (wydarzeń), jak i przepisów prawnych i ich interpretacji. Autor słusznie przywiązuje wielką wagę do kwestii językowych, zgrabnie wykorzystując cytaty ze źródeł, co rusz dotyka mentalności Niemców i Czechów. Praca imponuje także wstrzemięźliwością i wyważeniem ocen: historyk związany z ziomkostwami uzna ją zapewne za proczeską, czeski nacjonalista – za filogermańską. I bardzo dobrze. (Z recenzji prof. dr. hab. Włodzimierza Borodzieja) W przypadku książki Piotra M. Majewskiego o Niemcach sudeckich mamy do czynienia z doskonałą pracą o wysokich walorach naukowych. Krąg jej odbiorców wykracza zarazem daleko poza środowisko zawodowych historyków. Godna odnotowania jest zwłaszcza umiejętność syntezy, jaką wykazuje się autor, omawiając nie tylko wydarzenia XIX i XX wieku, lecz także sięgając do ich prehistorii w epoce nowożytnej. [...] Podkreślić trzeba również, że książka nie ogranicza się wyłącznie do historii Niemców sudeckich, ale konsekwentnie przedstawia ją na tle dziejów państwa Habsburgów, a następnie Czechosłowacji, a więc z uwzględnieniem kontekstu czeskiego ruchu narodowego. Dzięki temu Piotrowi M. Majewskiemu udało się dojść do wielu bardzo dobrze wyważonych ocen na temat możliwości, ograniczeń i niewykorzystanych szans polityki Niemców sudeckich. (Z recenzji prof. dr. hab. Martina Schulze Wessela, przewodniczącego Wspólnej Czesko-Niemieckiej Komisji Historyków) ********* Dr hab., prof. ucz. Piotr Maciej Majewski (ur. 1972) (ORCID 0000-0001-9672-2283) – pracownik Zakładu Historii XX wieku w Instytucie Historycznym na Wydziale Historii Uniwersytetu Warszawskiego, redaktor miesięcznika „Mówią wieki”. Doktoryzował się na Wydziale Historycznym UW w 2000 roku, tu też habilitował się w 2008 roku, a w 2020 roku uzyskał stanowisko profesora uczelni. W latach 2009-2017 zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, gdzie odpowiadał za przygotowanie wystawy głównej. Zajmuje się historią najnowszą Europy Środkowej i Wschodniej, stosunkami czesko-niemieckimi w XIX i XX wieku, polityką zagraniczną PRL, przymusowymi migracjami ludności w XX wieku oraz kulturą pamięci w Polsce i Czechach po 1945 roku. Autor monografii: "Edvard Beneš i kwestia niemiecka w Czechach" (Warszawa 2001), "Nierozegrana kampania. Możliwości obronne Czechosłowacji jesienią 1938 roku" (Warszawa 2004), "Niemcy sudeccy" 1848–1948. Historia pewnego nacjonalizmu" (Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2007), "Zmarnowana szansa? Możliwości obrony Czechosłowacji jesienią 1938 roku" (Muzeum II Wojny Światowej, Gdańsk 2016), "Bojovat, či ustoupit?: Možnosti obrany Československa na podzim 1938" (Conditio humana, Gdańsk 2018), "Kiedy wybuchnie wojna? 1938. Studium kryzysu" (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2019), "Niech sobie nie myślą, że jesteśmy kolaborantami. Protektorat Czech i Moraw 1939-1945" (Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2021). Opublikował również tom "Polskie Dokumenty Dyplomatyczne. Rok 1973" (Warszawa 2006) oraz (wspólnie z P. Burasem) antologię polskich, czeskich i niemieckich tekstów dotyczących wysiedlenia ludności niemieckiej po II wojnie światowej pt. "Pamięć wypędzonych: Grass, Beneš i środkowoeuropejskie rozrachunki" (Warszawa 2003). -15% "Szanowny panie gistapo". Donosy do władz niemieckich w Warszawie i okolicach w latach 1940- 1941 W zespole "Der Kommandeur der Sicherheitspolizei und des SD fur den Distrikt Warschau" w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie znajduje się teczka zawierająca dwieście pięćdziesiąt pięć anonimowych donosów do władz niemieckich 1940-1941. Teczka ta, jeszcze nieuporządkowana, została przekazana do Instytutu Pamięci Narodowej z byłego Centralnego Archiwum Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Donosy zgromadzone w brązowej, tekturowej, zawiązanej na teczce - to bez wątpienia oryginały z czasów okupacji ... -11% „Narracje o Zagładzie” 2016 Redaktor naczelna Marta Tomczok, redaktor numeru Paweł Wolski W bieżącym numerze prezentujemy cykl artykułów, które rozwijają projekt topiki Zagłady, autorstwa: Jagody Budzik, Sławomira Buryły, Justyny Kowalskiej-Leder, Katarzyny Kuczyńskiej-Koschany, Marty Tomczok i Pawła Wolskiego. Autorzy zastanawiają się nad teorią i nowoczesnością toposu, pokazują topikę Zagłady jako narzędzie nadające się do subtelnej analizy zarówno literatury dokumentu osobistego, jak i popkultury, wskazują także na zwiększanie się liczby toposów w ostatnich latach oraz ich zróżnicowane występowanie (nie tylko w literaturze polskiej, ale też na przykład hebrajskiej). Postulują również przygotowanie słownika topiki i podpowiadają, jak mogłoby wyglądać przykładowe hasło. Ponadto jako pierwsi w Polsce publikujemy tłumaczenie tekstu znanej za granicą psychoanalityczki Brachy L. Ettinger, potomkini polskich ocalonych (Transcryptum: Memory Tracing In/For/With the Other; komentarz – Anna Kisiel). Czytelnik nowych „Narracji…” znajdzie w nich też szkice weryfikujące lub zmieniające wiedzę na tematów związków z Zagładą Medalionów Zofii Nałkowskiej (Arkadiusz Morawiec) i Pamiętnika znalezionego w wannie Stanisława Lema (Agnieszka Gajewska), a także ważny artykuł Anity Jarzyny, objaśniający coraz bardziej dziś popularną literaturę dla dzieci i młodzieży poświęconą Holokaustowi oraz miejsce w niej zwierząt. -23% Almanach Historyczny, t. 18 Prezentowany tom czasopisma składa z kilkunastu artykułów o tematyce historycznej. Obok artykułów w dalszej części książki znalazły się Źródła i materiały oraz Recenzje, Sprawozdania i Kronika naukowa. -9% Amendes sépulcrales dans les épitaphes de l'époque de l'Empire Romain La conviction sur l’existence de l’au-delà, répandue dans les civilisations anciennes, est à la base de divers cultes des morts. L’enterrement et la crémation du corps des morts furent insérés à l’office religieux, ce dernier sanctionné souvent par les exi-gences de la loi. Ius sepulchri de Rome, reconnaissant les lieux d’enterrement des morts comme res religiosa, dote les sépulcres d’une sainteté. Le Romain prend soin des cimetières, geste qui contient en soi, sans doute, le désir de voir ses successeurs vénérer ensuite son propre sépulcre1. Les rites funèbres varient selon les couches par-ticulières de la société romaine. Les uns ne creusent qu’une fosse modeste, autres font bâtir des monuments somptueux en croyant assurer ainsi à eux-mêmes et à leur famille une existence meilleure dans l’au-delà. Les possibilités financières déterminent également dans une large mesure le rang des funérailles et les cérémonies résultant des exigences du culte sépulcral. La pratique de tous les jours montre pourtant que les ius sepulchri ne peuvent pas toujours garantir une protection efficace aux monuments funéraires élévés dans les cimetières romains. Ainsi, dans les sources, à côté des renseignements sur les cérémo-nies funèbres, on retrouve souvent des informations sur la négligence de ce culte ou sur la profanation des cimetières même. Des preuves les plus nombreuses se retrouvent dans les épitaphes latines et grecques. Selon ces sources, la profanation des tombes (la viola-tion de sépulture) apparaît comme un délit connu de toutes les civilisations antiques. Les droits funéraires antiques interdisent formellement la vente, le don ou la destruc-tion de monuments funéraires, l’enlèvement de corps des morts ou d’urnes contenant des cendres, ils punissent sévèrement les coupables du pillage de tombes ainsi que les voleurs de stèles et de monuments funéraires. Pourtant, ni les anathèmes ni le droit sévère ne parviennent à détourner des voleurs de cimetières. Aussi bien des tombes privées que des tombeaux des rois sont profanés. Quant aux somptueux tombeaux des rois (les pyramides d’Égypte), les malfaiteurs y viennent attirés par le luxe qui accom-pagne l’enterrement d’un monarque mort. Rien ne peut en empêcher: ni le creusement des tombes dans le rocher et le masquage astucieux de leurs entrées, ni l’organisation des enterrements en secret, ni les meurtres commis sur les ouvriers engagés pour la construction du tombeau. Comme nous en instruisent les fouilles archéologiques, il fut impossible de garder secret le lieu d’enterrement du corps d’un monarque. Wiele krajów zmaga się z wysokim bezrobociem Wiele krajów szuka sposobów na pobudzenie inwestycji i zatrudnienia, a w efekcie także konsumpcji. Na początku tego roku największy od 2009 r. pakiet stymulacyjny ogłosił nowy rząd Japonii, której dług publiczny przekracza 200 proc. PKB. Mimo to gabinet Shinzo Abe postanowił zwiększyć tegoroczne wydatki budżetowe o ponad 10 bln jenów (to blisko 2 proc. japońskiego PKB). Pieniądze te zamierza przeznaczyć na usuwanie skutków trzęsienia ziemi i tsunami z 2011 r. Pół roku wcześniej unijni liderzy uzgodnili plan wpompowania w europejską gospodarkę 120 mld euro, za pośrednictwem Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Dziś o potrzebie pobudzenia koniunktury na drodze zwiększonych wydatków publicznych mówi się w Irlandii i Francji. Potrzebę stymulowania swoich gospodarek czują też Chiny i Brazylia, choć rozwijają się szybciej, niż kraje Starego Kontynentu. Nie tylko luzowanie To już kolejny w ostatnich latach wysyp tego typu pakietów stymulacyjnych. Pierwszy miał miejsce w latach 2008–2009. Wówczas jednak nie mówiło się jeszcze tyle co dziś o problemach zadłużeniowych rządów.... Dostęp do treści jest płatny. Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną. Ponad milion tekstów w jednym miejscu. Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej" ZamówUnikalna oferta Tekst z archiwum "Rzeczpospolitej" , z dodatku "Księga kresów wschodnich" Szujski, poza korektami – np. na urząd koniuszego, w miejsce mianowanego przez Samozwańca Michaiła Nagoja, mianował swojego młodszego brata Dymitra – nie dokonał gruntownych zmian w strukturze władzy. Zadeklarował, że objął władzę nie po to, aby prześladować stronników Godunowa i Samozwańca, ale by uspokoić państwo. Słowem, wszystkie przewiny miały pójść w niepamięć. I tak miejsca w dumie bojarskiej zachowali książęta Worotyńscy, Romanowowie, Godunowowie i Saburowowie, a nawet Nagojowie, którzy mieli wiele na sumieniu, zwłaszcza sterowanie represjami wobec klanu Szujskich w czasie rządów Samozwańca. Uspokojeniu nastrojów społecznych i stabilizacji władzy miała służyć liberalizacja procedury śledczej i sądowej w przestępstwach kryminalnych, a zwłaszcza zdrady stanu. Instytucja donosu, dotychczasowe koło zamachowe machiny represji, miała ustąpić miejsca twardym dowodom. W myśl tej nowatorskiej – jak na zwyczaje moskiewskie – praktyki dochodzeniowo-sądowej każdy donosiciel i krzywoprzysięzca w wypadku niepotwierdzenia się zarzutów miał odpowiadać gardłem za swoje wyssane z palca oskarżenie. Odrzucano również zasadę odpowiedzialności zbiorowej w wypadku oskarżonych o zdradę stanu: odtąd krewni i słudzy, jeśli nie maczali palców w spisku, nie musieli obawiać się o swoje głowy. Szujski mierzył o wiele wyżej i zamierzał dać początek nowej dynastii. W świetle tych zamiarów symptomatyczna była przysięga, którą poddani składali mu po koronacji: jako nieżonatemu i bezdzietnemu deklarowali wierność nie tylko jemu, ale również jego przyszłej małżonce-carycy oraz – jak Bóg da – ich dzieciom. Przyrzekli mu też, że nie będą poszukiwać ani wspierać ewentualnych pretendentów do tronu: Szujski z pewnością miał na myśli kandydatów z kręgów bojarskich (np. Romanowów), cudzoziemskich (Zygmunta III albo królewicza Władysława), ale przede wszystkim kolejnych samozwańców, których pojawienie się było więcej niż możliwe. Parada samozwańców Jego obawy szybko się spełniły. Z armii, którą jeszcze Dymitr Samozwaniec skoncentrował pod Moskwą do pochodu na Tatarów Krymskich, wyłamała się szlachta pochodząca z południowo-zachodnich rejonów państwa. Czernichowianie, putywlianie, kromiczanie i komaryczanie za nic nie chcieli złożyć przysięgi Szujskiemu i zaczęli powracać w swoje okolice, roznosząc wieść, że Dymitr wcale nie zginął. I właśnie wczesną jesienią na Siewierszczyźnie wybuchł bunt, na czele którego stanął zubożały szlachcic Iwan Bołotnikow: wiele wskazuje, że w czasie powrotu z Węgier, gdzie walczył z Turkami, zatrzymał się w Samborze, gdzie poznał człowieka, który podawał się za znowu cudownie ocalonego cara Dymitra. W rzeczywistości był to Iwan Mołczanow, szlachcic z dworu carskiego Samozwańca. Po powrocie na Siewierszczyznę Bołotnikow zaczął podporządkowywać sobie administrację carską i zbierać siły do pochodu na Moskwę. Na razie powstańcy wybrali sobie za patrona innego samozwańca – Piotra „Pietruszkę” Fiedorowicza, który podawał się za syna cara Fiodora Iwanowicza. Bunt się rozrastał i objął całe południe europejskiej części Rosji. W grudniu 1606 roku armia Błotnikowa i „Pietruszki” doszła pod Moskwę, jednak w decydującym starciu poniosła klęskę. Wodzowie powstańców schronili się w Tule, która po długotrwałym oblężeniu – w październiku 1607 roku – skapitulowała przed wojskami carskimi. Część powstańców, aby ocalić życie, wydała Błotnikowa i „Pietruszkę”. To nie był koniec parady samozwańców. Jeszcze w czerwcu 1607 roku w Starodubie Siewierskim pojawił się kolejny samozwaniec. Powiadał, że jest carem Dymitrem i w czasie zamieszek udało mu się zbiec z Moskwy. Prawdopodobnie był to nauczyciel ze Szałowa lub Mohylewa, niewykluczone też, że krótko służył u kapłana prawosławnego. Jednak o ile zamordowany w Moskwie Samozwaniec był człowiekiem inteligentnym, z dobrymi manierami, o tyle ten był jego zaprzeczeniem. Mało też kto uwierzył w jego historyjkę. Przykład z brzegu: rotmistrz Mikołaj Marchocki tak opisuje wątpliwości polskich najemników i osobliwą reakcję na nie Samozwańca: „Przyjechał tedy do nas koniu bogato ubranym, i na samym szaty złotogłowowe. Przyjechało z nim kilkanaście bojar. Przyszło z nim przy koniu kilkanaście piechoty. Skoro wjechał w koło, gdy się w kole uczynił jakiś szmer, on mniemając – tak rozumiem – że się pytają, jeśli to ten car, zawołał z fukiem: „Cytte (cichajcie) skurwysynowie, kotory niecnota, kto przyjechał? Moskitin przyjechał”. Jednak Maryna Mniszech nieco później – po wypuszczeniu z niewoli – wskrzesiła w tym chamie nieżyjącego męża. Kres obozu w Tuszynie Tak czy inaczej awanturę z drugim Samozwańcem zaplanowano staranniej niż poprzednio: już w 1607 roku pod sztandarem Dymitra, prócz garnącej się tłumnie moskiewskiej szlachty z pogranicza, zgromadziły się silne oddziały z Rzeczpospolitej: pułki Józefa Budziłły, Samuela Tyszkiewicza, Romana Różyńskiego, Jana Piotra Sapiehy, Aleksandra Zborowskiego. W lipcu 1608 roku wojska samozwańca założyły obóz w podmoskiewskim Tuszynie i obległy stolicę. Dla Szujskiego ostatnią deską ratunku był sojusz ze Szwecją: w 1609 zawarł z Karolem IX Sudermańskim układ, w którym zobowiązał się w zamian za pomoc przeciw moskiewskiemu uzurpatorowi udzielić mu wsparcia w wojnie z Rzeczpospolitą o Inflanty. Wobec takiego obrotu sprawy Zygmuntowi III pozostało tylko kontratakować. We wrześniu 1609 roku armia królewska zaatakowała Smoleńsk. Czasy Stefana Batorego minęły bezpowrotnie, więc i kampania została źle przygotowana. Z braku piechoty nie było mowy o szybkim zajęciu twierdzy. Starczy wspomnieć, że na początku pod murami zgromadziło się tylko 12 tys. żołnierzy, z tego 1/3 stanowiła piechota. Smoleńsk padnie dopiero po dwóch latach. Sytuacja wojsk królewskich pod Smoleńskiem przedstawiała się kiepsko: choć w lutym i marcu pod twierdzę ściągnęli Kozacy zaporoscy i chorągwie piechoty wybranieckiej, wojska wciąż było za mało. Tymczasem w Tuszynie następował stopniowy rozpad obozu. W nocy z 23 na 24 lutego 1610 roku Maryna Mniszchówna zbiegła do Dymitrowa, do obozu Jana Piotra Sapiehy, a stamtąd do Kaługi. Zapewne, podobnie jak Samozwaniec, obawiała się wydania w ręce wojsk królewskich. Jej ucieczka przypieczętowała los obozu w Tuszynie, 16 marca wojska podpaliły go i odeszły od Moskwy. Ku walnej bitwie Tymczasem pod Smoleńskiem z niepokojem obserwowano wydarzenia zachodzące na wschodzie. Rozpad obozu tuszyńskiego umożliwił Szujskiemu skonsolidowanie swoich sił i udzielenie pomocy oblężonym Smoleńszczanom. 12 marca 1610 roku przybył do Moskwy wraz ze szwedzkimi posiłkami jego siostrzeniec Michaił Skopin-Szujski. Paradoksalnie, ale ten jeden z najlepszych wówczas dowódców moskiewskich z powodu swoich orężnych sukcesów zaczął stanowić zagrożenie dla cara i jego klanu. Przyczyna było oczywista: wielu Moskwicinów, zmęczonych dotychczasowymi klęskami, widziało w nim człowieka, który mógłby z powodzeniem zastąpić nieudolnych dowódców, a nawet samego cara. W tym kontekście wymowne były słowa carskiego brata, Dymitra Szujskiego, który obserwując tłumy wiwatujące na cześć wjeżdżającego do stolicy Skopina-Szujskiego z zawiścią wycedził: „Oto nadchodzi mój rywal”. To, że utalentowany dowódca ma wrogów dla ówczesnych nie było tajemnicą, ale chyba nikt nie przypuszczał, że może to zakończyć się jego śmiercią. 19 kwietnia Skopin-Szujski – dwudziestoczteroletni krzepki mężczyzna – nieoczekiwanie zasłabł podczas uczty wydanej z okazji chrzcin syna Iwana Worotyńskiego, a 3 maja zmarł. Wiele wskazuje na to, że za wiedzą cara został otruty. W obliczu decydującego starcia z armią królewską pozbycie się kompetentnego dowódcy nie można nazwać inaczej jak samobójczą głupotą. Na czele wojsk, które miały udzielić odsieczy Smoleńskowi, stanął Dymitr Szujski – intrygant, a przy tym wojskowe beztalencie. Koncentracja pułków moskiewskich i wojsk szwedzkich sojuszników miała dokonać się w Możajsku. W czerwcu skupiło się tam około 30 tys. żołnierzy oraz liczący 8 tys. kontyngent najemników pod dowództwem Pontussa de la Gardie. Ich osłonę stanowiło 5 – 6 tys. żołnierzy pod dowództwem Grigorija Wołujewa i Fiodora Jeleckiego, którzy stacjonowali w Cariewym Zajmiszczu. Wobec konsolidacji sił przeciwnika 6 – 8 czerwca spod Smoleńska wyruszyły oddziały, których zadaniem była pomoc oblężonemu w Białej garnizonowi Aleksandra Gosiewskiego oraz zatrzymanie wojsk Szujskiego. Początkowo na czele korpusu miał stanąć wojewoda bracławski Jan Potocki, który jednak wcale nie palił się do poprowadzenia ekspedycji: widząc, że zadanie trudne, odwlekał jego realizację. Sprytny dworak chytrze kalkulował: po co się tłuc po moskiewskich bezdrożach, skoro o względy króla łatwiej w jego smoleńskiej kwaterze. Słowem, lepszy wróbel w garści niż kanarek na wierzbie. W takiej sytuacji komenda przypadła hetmanowi polnemu Stanisławowi Żółkiewskiemu. Ten już nie targował się o wzmocnienie swoich wojsk, tylko wyruszył z tym, co miał pod ręką: 2000 jazdy i 1000 piechoty oraz kilka lekkich działek to było niewiele, ale hetman zamierzał wzmocnić się po drodze. Liczył przede wszystkim na skaptowanie chorągwi tuszyńskich Aleksandra Zborowskiego. Komunikiem na Szujskiego Sprawa wcale nie była prosta: eksnajemnicy Samozwańca jak zwykle byli bez pieniędzy i podczas pertraktacji, które prowadzili kilka miesięcy wcześniej z wysłannikami królewskimi, skrupulatnie wyliczyli, że ich przejście na służbę Rzeczpospolitej będzie kosztowało grubo ponad milion złotych. Król Zygmunt nie zamierzał się rujnować, więc Żółkiewskiemu pozostało mamienie ich gruszkami na wierzbie. Jednak największym problemem mogła okazać się sprawa pojmania i stracenia przed laty ojca Aleksandra – Samuela. W 1574 roku w obecności Henryka Walezego doszło do awantury pomiędzy Janem Tęczyńskim a Samuelem Zborowskim. Przed rękoczynami uchronił ich kasztelan przemyski Stanisław Wapowski, który został śmiertelnie raniony przez Zborowskiego. Niedługo potem sąd sejmowy uznał go za banitę i nakazał konfiskatę jego dóbr. Równo dziesięć lat później banita został pojmany i ścięty przez ludzi kanclerza Jana Zamoyskiego na Wawelu, pod Kurzą Stopką. Siepaczami kanclerskimi, którzy zdybali Samuela w jego złoczowskiej rezydencji, dowodził właśnie Stanisław Żółkiewski, a świadkiem tragedii ojca był mały Aleksander. 24 czerwca wojska hetmańskie otoczyły w Cariewym Zajmiszczu obóz Wałujewa i Jeleckiego. Żółkiewski liczył, że przeciwnika uda się wziąć głodem. Następnego dnia dołączył do niego Zborowski ze swoim pułkiem. Wygląda na to, że pułkownik w obliczu zagrożenia zapomniał Żółkiewskiemu jego udział w przyczynieniu się do śmierci ojca. Tak czy inaczej pułki pod dowództwem Żółkiewskiego liczyły już około 10 tys. żołnierzy. Mniej więcej w tym czasie z Możajska wyruszyła armia moskiewsko-szwedzka Dymitra Szujskiego. Zapewne liczył na to, że uda mu się słabsze liczebnie siły Żółkiewskiego osaczyć pod Cariewym Zajmiszczem. Jednak dzięki sprawnemu wywiadowi hetman znalazł słabe strony przeciwnika. Zaległości w wypłacie żołdu spowodowały, że morale cudzoziemskich najemników w armii Szujskiego było fatalne. Obiecująco malował się też konflikt między bratem carskim a ich dowódcą – Jakubem de la Gardie – na tle śmierci księcia Skopina-Szujskiego. Decyzję o uderzeniu na zbliżającego się wroga przesądziła informacja, że wyruszył on z Możajska i w nocy z 3 na 4 lipca stanie obozem opodal wsi Kłuszyn oddalonej o 18 km na północny wschód od polskiego obozu. Wieczorem 3 lipca 7000 jazdy (przede wszystkim husarii) i 200 piechurów ruszyło komunikiem w kierunku niespodziewającej się uderzenia armii Szujskiego. Pod nosem Wałujewa i Jeleckiego hetman pozostawił jedynie 700 jazdy, 800 piechurów i 3000 Kozaków zaporoskich. Około dziewiątej było po wszystkim Rano pułki hetmańskie przybyły na równinę, na której miała się rozegrać bitwa. Zaskoczenie było całkowite. Samuel Maskiewicz – jeden z uczestników bitwy – wspominał: „Nieprzyjaciel strwożony był nowym ludem. Moskwa ze swojego obozu kobylicami obwarowanego, dosyć szerokiego, a Niemcy (chodzi o najemników de la Gardiego) ze swojego, bo osobno od nich stali, jeno się wozami ztaborowawszy, wypadać poczęli bez sprawy, jako to pod ten czas według przypowieści onej: „Siodłaj portki, dawaj konia”. Do starcia z Moskwicinami hetman koronny desygnował najliczniejszy pułk Aleksandra Zborowskiego (ponad 3000 ludzi), którego wsparł ośmioma chorągwiami husarii i pancernych pułkowników Marcina Kazanowskiego i Samuela Dunikowskiego (ponad 1000 żołnierzy). Rozbicie kontyngentu de la Gardiego Żółkiewski powierzył pułkowi starosty chmielnickiego Mikołaja Strusia (ponad 1500 ludzi) i kilku chorągwiom husarii i pancernych pod dowództwem ks. Janusza Poryckiego (około 1000 żołnierzy). Od strony lasu ubezpieczało ich 400 Kozaków zaporoskich. W razie czego hetman pozostawił sobie kilka chorągwi, z którymi stanął w centrum. Pierwsza uderzyła na prawym skrzydle husaria. Niestety, jej szarże nie robiły wrażenia na Moskwicinach. Żółkiewski zaczął tracić nadzieję: „Hetman bacząc z góry, że nasi jak w otchłań piekielną wpadłszy, długo w pośrodku ich się okrywając, zaledwo kiedy się ukażą z chorągwią, którą a coraz do sprawy wołają już zwątpił o sobie i o wszystkich nas i jako drugi Jozue ręce do góry trzymając, po wszystek czas o zwycięstwo prosił”. Szujski dostrzegł kryzys, który pojawił się w polskich szeregach i postanowił przejąć inicjatywę. Jednak gotujących się do uderzenia rajtarów rozbiła husaria, co doprowadziło do paniki w szeregach moskiewskich. Rozpoczęła się pogoń. W obozie trzymał się jeszcze Szujski, ale wobec zdrady cudzoziemców de la Gardiego on też rzucił się do ucieczki. Na lewym skrzydle piechota przeciwnika wobec zepchnięcia z pola walki jazdy skoncentrowała się na obronie obozu. Żółkiewski, nie chcąc tracić czasu i sił na jego szturmowanie, przeciągnął na swoją stronę szwedzkich najemników: obiecał żołd tym, którzy zechcą przejść na służbę króla polskiego, reszcie zagwarantował wolny powrót do ojczyzny. Około godziny 9 było już po wszystkim. W ciągu ponad czterogodzinnej bitwy zginęło około 2000 żołnierzy moskiewskich i 700 najemników szwedzkich. Po stronie polskiej straty wyniosły około 200 zabitych i drugie tyle rannych. Z problemem rekonwalescencji żołnierzy kontuzjowanych w bitwie pod Kłuszynem będzie zmagało się polskie dowództwo po zajęciu Moskwy. Na ich potrzeby zostanie tam zorganizowany szpital. Nie mniej dotkliwa była strata 1000 koni. Polacy w Moskwie Na wieść o klęsce w Moskwie doszło do przewrotu: Wasyl Szujski został obalony, a władzę przejęła siedmioosobowa komisja bojarska, tzw. siemibojarszczina. Niebawem pod Moskwę przybyły wojska Żółkiewskiego, hetman zaś rozpoczął pertraktacje o warunkach wyboru królewicza Władysława carem moskiewskim. W końcu sierpnia zawarto układ, w myśl którego został on wybrany carem przez wszystkie stany państwa moskiewskiego. Niestety, ten kontrakt polityczny nakładał na polską stronę zobowiązania, które w ówczesnej sytuacji były niemożliwe do zrealizowania: szybkie przybycie królewicza do Moskwy, jego przejście na prawosławie i zwrot ziem, które Rzeczpospolita zajęła już w wyniku dotychczasowych działań wojennych. Żółkiewski zobowiązał się też, że nie wprowadzi swoich oddziałów do miasta. W obliczu zbliżającej się jesieni hetman uległ jednak namowom części bojarów oraz żądaniom swoich rotmistrzów oraz pułkowników i nakazał wkroczenie do miasta. Znalazło się w nim 8,5 tys. jazdy oraz 500 piechurów. W listopadzie 1610 roku udał się do obozu królewskiego pod Smoleńskiem, gdzie nie udało mu się przekonać władcy do układu, który zawarł z Moskwicinami. Obrażony wrócił do kraju, a dowództwo garnizonu moskiewskiego przejął referendarz litewski Aleksander Gosiewski. Sytuacja polityczna uległa zasadniczej przemianie wraz ze śmiercią Dymitra II Samozwańca 22 grudnia 1610 roku. Na domiar złego fiaskiem zakończyły się pod Smoleńskiem rokowania Zygmunta III z poselstwem moskiewskim. Liderzy poselstwa zostali internowani i odesłani do Rzeczypospolitej, a towarzysząca im szlachta, wśród której byli właściciele dóbr na Smoleńszczyźnie, wróciła na wschód, roznosząc wieści o wiarołomności Polaków i Litwinów. 29 marca 1611 roku w Moskwie wybuchło powstanie: co prawda oddziały polsko-litewskie nie dały się zaskoczyć, jednak większość miasta uległa zniszczeniu. Przez następne półtora roku musiały się zmagać z blokującymi stolicę siłami najpierw pierwszego, a następnie drugiego pospolitego ruszenia. Odcięty i wygłodzony garnizon skapitulował na początku listopada 1612 roku. Smoleńsk za tytuł cara W 1617 roku królewicz Władysław podjął wyprawę do Moskwy. Jednak od początku skazana była ona na niepowodzenie. Armia była nieprzygotowana, a dowództwo trawiły gorszące spory. Nie pomógł nawet hetman Piotr Konaszewicz-Sahajdaczny, który pod Moskwę przyprowadził 20 tysięcy mołojców. Na domiar złego Zygmuntowi III i kręgom rządzącym Rzecząpospolitą zależało bardziej na zwarciu rozejmu z państwem moskiewskim i utrzymaniu Smoleńska niż na odzyskaniu przez królewicza tronu carskiego. Tym sposobem szturm stolicy moskiewskiej w październiku 1618 roku zakończył się fiaskiem. Wyprawa dobiegła końca w styczniu następnego roku wraz z zawarciem rozejmu w Dywilinie. Mimo że miał obowiązywać przez 14,5 roku, Rosjanie złamali go po śmierci Zygmunta III. Działania wojenne rozpoczęli jesienią 1632 roku, a ich celem był Smoleńsk. Na szczęście twierdza była dobrze przygotowana do obrony i wytrzymała ponad 10-miesięczne oblężenie. To dało czas królowi Władysławowi na zorganizowanie odsieczy. Stworzona przez niego armia, w której dużą rolę odgrywały wojska autoramentu cudzoziemskiego, rozbiła wojska moskiewskie. Do niewoli trafił głównodowodzący Michaił Szein, który bronił Smoleńska jeszcze przed armią Zygmunta III w latach 1609 – 1611. W traktacie pokojowym zawartym w czerwcu 1634 roku w Polanowie Rosja zmuszona była uznać nabytki terytorialne Rzeczypospolitej (Smoleńszczyznę i Czernichowszczyznę), jednak za cenę 20 tys. rubli skłoniła Władysława IV do zrzeczenia się carskiego kołpaka. Pokój – tradycyjnie w stosunkach polsko-moskiewskich – zwany eufemistycznie wieczystym przetrwał tylko 20 lat. W 1654 roku car Aleksy Michajłowicz, korzystając z kryzysu Rzeczypospolitej i postanowień ugody perejasławskiej, w myśl której hetman Chmielnicki poddał władzy carskiej całą Ukrainę, ponownie uderzył. Maj 2010

napisz jak zakończyły się rządy henryka walezego w rzeczypospolitej