nie kocham swojego dziecka forum

Spotykałam się z żonatym mężczyzną, który nie miał dzieci w małżeństwie. Był pewien, że to jej wina. Mówił, jak bardzo pragnie własnych dzieci i że odszedłby od żony, gdybyśmy mieli wspólne dziecko.A potem to się stało. Dowiedziałam się, że jestem w ciąży, a on odszedł, ale nie od swojej żony, tylko Matka, która nie kocha wystarczająco, czuje, że coś jest z nią nie tak. Nie kochać swojego dziecka? Czy to w ogóle możliwe? Pytamy psychoterapeutkę, sprawdzamy, co myślą na ten temat użytkownicy forum emama. Zastanawiamy się. Kocham, ale nie lubię. Nie lubię mojego dziecka. Kocham, ale nie lubię. Poszłam z Młodszym do sali zabaw, w której (jak to zwykle w takich miejscach) jest mnóstwo atrakcji. Mamy tu basen z kulkami, liczne pojazdy, gry, ponadwymiarowe klocki i tzw. małpi gaj. Dziecięcy raj- można pomyśleć. Opublikowano 4 Listopada 2013 04.11.2013 19:28. Witam, mam na imię Karolina. Mam 19 lat. W tym roku rozpoczęłam studia i mieszkam z chłopakiem. Na nerwice natręctw leczę się od ponad roku. Miała ona różną postać, od wkręcania sobie psychopatii, pedofilstwa, zoofilstwa i innych świństw. Ostatnio była u mnie w odwiedzinach moja 4669 wyświetleń. StaraaleJara. 1 minutę temu. Mam prawie 31lat w ubiegłym roku urodziłam syna, ma teraz 11miesięcy. Po porodzie miałam ogromną depresje, przyjechałam ze szpitala, nie nomor telepon four points by sheraton surabaya. Gość sarciaTg Gość sarcia to się leczy Gość sarciaTg Gość Baby blues Gość sarciaTg Gość sarciaTg Gość sarciaTg Gość mialam depresje chyba z 5 mies Gość matka jakich wiele Gość doskonale Cię rozumiem Gość my kobiety Gość Fenena Gość 1111111111111 Gość 1111111111111 Gość 1111111111111 Gość 1111111111111 Gość oliwkowamama Gość fwfwefwe Gość Klarcia_35 Gość popatrzcie dobrze Bądź aktywny! Zaloguj się lub utwórz konto Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony Zaloguj się Posiadasz własne konto? Użyj go! Zaloguj się Są matkami dzieci wyczekiwanych i... nie planowanych. Chłopców i dziewczynek. Spokojnych i cichych, lub małych rozrabiaków. Wszystkie je łączy jedno; głęboko skrywana niechęć do swojego dziecka... Beznadziejna matka Wiele razy słyszały, że macierzyństwo to najpiękniejsze, co może się kobiecie przytrafić. Że tylko na tym polu kobieta może czuć się w stu procentach szczęśliwa i zaspokojona. Potem długo przygotowywały się do najważniejszej roli w życiu, czytały poradniki, kompletowały wyprawkę... aż wreszcie przyszedł moment rozwiązania i rozczarowania: "Razem z mężem staraliśmy się o dziecko dwa lata. Gdy już wiedziałam, że jestem w ciąży, poczułam się, jakbym wygrała szóstkę w lotto. Cała rodzina wokół mnie skakała, wszyscy dbali o to, bym zdrowo donosiła ciążę. Kłopoty zaczęły się w piątym miesiącu, trafiłam do szpitala i tam przeleżałam już do końca. Po porodzie czułam ulgę, że nie muszę już spędzić kolejnych tygodni w szpitalu, tylko wyjdę po trzech dniach. Trochę przeszkadzał mi ból. O dziecko nie pytałam, położne same przywiozły do karmienia, pokazywały, co i jak, ale nie rozumiały, że ja chce odpocząć! W domu było jeszcze gorzej. Zaraz pojawiły się moja mama i teściowa, każda musiała pokazać mi, jak się noworodka trzyma i jak kąpie, jak przewija... Niedługo Ala skończy 2 latka. Uśmiecham się do niej, ale jest to uśmiech wymuszony. Czytam jej i bawię się z nią, ale w tym samym momencie myślę, że jest to strata czasu. Drażni mnie jej płacz, jej humory i fochy. Nie mam cierpliwości, gdy upiera się, że sama zje serek, wpadam w szał, gdy ubrudzi coś jedzeniem... Najgorsze jest jednak to, gdy widzę, jak wszyscy wokół z mężem na czele mają z małą lepszy kontakt. A może tylko lepiej niż ja udają..." Beznadzieja matka. Choć trudno w to uwierzyć, ale podobnie opisane przypadki wcale nie należą do rzadkości. Gdzie je można znaleźć? Na forum dla matek, które nie potrafią pokochać własnych dzieci! Dlaczego internet? "Czułam się jak żywy inkubator", "Jestem niewolnicą własnego dziecka"- te i podobne komentarze nietrudno znaleźć w sieci. Kiedyś były one skrzętnie ukrywane przez matki, które bały się określenia "wyrodne", dziś kobiety, które dotyka podobny problem łączą się na forach internetowych. Tam, bez obaw, że ktoś może je rozpoznać, dzielą się swoimi przeżyciami i doświadczeniami. Najwięcej wśród anonimowych matek jest oczywiście kobiet, które dopiero debiutują w tej roli. Nie mogąc się pogodzić z nagłą zmianą ról znajdują osoby, które czują dokładnie to, co one. Zaskakujące jest jednak to, że często można też spotkać wpisy kobiet, których dzieci już dawno wyrosły z pieluch, kolek i ząbkowania, które spokojnie przesypiają całe noce i nie sprawiają większych problemów. A to z kolei prowadzi do przerażającego wniosku: wiele kobiet nie potrafi zbudować trwałej więzi z własnym dzieckiem narażając je na wielkie niebezpieczeństwo... Nie tylko baby blues Praca, dom, możliwość odbywania małych i dużych podróży, spotkania ze znajomymi, rozwijanie się...- tak wyglądało ich życie przed macierzyństwem. Co było potem? Ból po cesarskim cięciu, arogancja położnych, rozczarowanie postawą męża, który "musi wyspać się, bo idzie do pracy" i... płacz dziecka. Płacz, bo tylko w ten sposób maluszek sygnalizuje swoje najważniejsze potrzeby: głód, pragnienie, mokrą pieluszkę, ale też bardzo ważną potrzebę bliskości, którą trudno zaspokoić po tym, jak dziecko zmieniło "miejsca zamieszkania" z ciepłego i mokrego wnętrza brzucha mamy na suchy i zimny świat... Nic dziwnego , ze niektóre kobiety potrzebują czasu by wejść w nową rolę. Choćby tyle, by fizycznie dojść do siebie po trudnym i bolesnym nieraz porodzie. Gorzej, gdy baby blues zmienia się podstępnie w depresję poporodową, jednak i na nią są sposoby; dobry specjalista i pomoc bliskich, którzy w nienarzucający niczego sposób potrafią zmobilizować do działania. Pomóc wreszcie może maleństwo, które samym tylko spojrzeniem ufnych oczu potrafi uszczęśliwić i uspokoić matkę. Co jednak, gdy problem wcale nie mija? Instynkt, czyli co? Ojcu wolno nie kochać swojego dziecka. Ojciec może zachowywać się, delikatnie rzecz ujmując, z dystansem wobec pociechy. I nie wzbudza to negatywnej reakcji społeczeństwa. W najlepszym wypadku tatuś, który brzydzi się kupy, nie potrafi nakarmić pociechy, ani nawet uśpić, zmienia się z czasem w kompana zabaw, który poziomem intelektualnym nie raz nie dorównuje swojemu potomkowi... Ale matka? Ona musi mieć instynkt macierzyński! Ma go wpisanego w genach. Dobra matka bezbłędnie rozpoznaje po płaczu, czego oczekuje jej dziecko, bez problemu spełnia też potrzeby malucha, nawet gdy ma on rodzeństwo i budzi się po raz piąty tej nocy. Większość kobiet jakoś sobie radzi z niedoborem snu. Większość uczy się jakoś trudnej sztuki wykorzystywania dla siebie skrawków czasu, jakie daje im doba na własne potrzeby. Ale nie każdy tak potrafi... Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko Szukanie wsparcia na forum dla "wyrodnych matek" to pomysł zły i dobry jednocześnie. Dobry, bo pokazuje, że nie jesteśmy odosobnione z tym problemem, że dotyka on wiele kobiet. Z nastawieniem, że inne osoby zwalczają ten problem, łatwiej sobie z nim poradzimy. Dlatego dziewczyny, które debiutują w roli mamy mogą wejść, pozostawić na forum swój wpis i... zająć się wypracowaniem metody, która pozwoli im ocalić kawałek siebie w rzeczywistości, która diametralnie się zmieniła. Odkąd powiem ich maluszek pojawił się na świecie, wszystkie potrzeby koncentrują się wokół niego. Jest to zjawisko całkiem naturalne, ale... warto poświęcić choćby 15 minut dla siebie, dla pielęgnowania zdrowo pojętego egoizmu. Oczywiście, we wczesnym okresie macierzyństwa najbardziej palącą potrzebą jest wyspanie się. Jednak każdego dnia możemy zrobić coś dla siebie i własnej satysfakcji. Wystarczy niewiele; prysznic z ulubionym żelem, słuchanie audiobooka podczas zabawy z dzieckiem, powrót do dawnych pasji, lub rozwijanie nowych, np. świetnym pomysłem jest fotografia. Dadzą one nam siłę i świadomość, że mamy kawałek "siebie tylko dla siebie", że możemy i mamy prawo do małych przyjemności. Warto czerpać pozytywną energię z internetu, ale... zamiast wchodzić na strony dla matek, które deklarują, że nie kochają swego dziecka, lepiej odnowić kontakty z przyjaciółkami ze szkolnych czasów, które mają dzieci w podobnym wieku. Wymiana czarnych myśli z anonimowymi ludźmi na niewiele się przyda. Proszona o radę osoba, która nas zna, na pewno potrafi podnieść na duchu i wesprzeć i... sprzedać nam swoją receptę na gorsze chwile macierzyństwa. Kim są matki, które twierdzą, że nie kochają własnych dzieci? Czy istnieje idealna Matka- Polka, dzielna i pełna poświęcenia? A może ten obraz należałoby jak najszybciej zdemitologizować, by w porę pomóc bezbronnym dzieciom słabych psychicznie i nie radzących sobie z najmniejszymi problemami matek? Czytaj też: Rozmowa o depresji poporodowej Zdjęcia: Fotolia; tekst: Joanna Bielas / MW Media Widok (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 18:32 co ma zrobić kobieta,która jest z facetem dość długo i ma z nim dziecko,ale on dziecka swego nie akceptuje,nie kobietę ale dziecka już taka kobieta ma czekać aż facet dojrzeje do miłości czy ma go zostawić dla dobra dziecka? 0 0 ~wiola (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 18:37 a co to za dobro ,kiedy dziecko będzie czuło się nie kochane . 0 1 ~wiola (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 18:40 źle przeczytałam ale tak czy siak nie wiem czy chciałabym być z facetem który nie kocha własnego dziecka .Biedny dziecko może być bardzo przez to skrzywdzone w przyszłości. 4 0 (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 18:55 Dlaczego nie kocha dziecka? Może nie potrafi tej miłości okazać? 0 0 ~md (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 18:59 jezeli faktycznie nie kocha, odeszłabym... co to za facet w ogóle?? 2 2 (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 19:02 ale ten facet jakoś okazuje, że nie kocha tego dziecka? wtedy to czubek 0 0 ~lipunia (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 19:28 ona sama wie najlepiej dziwne ze facet kocha kobiete a dziecka co sam splodzil juz nie cos tu jest nie tak moze to ten typ co nie umie okazac milosci pelno takich trzeba go moze nauczyc poprostu 1 0 (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 19:37 Jak można nie kochać własnego dziecka? Nie rozumiem tego człowieka. 0 1 ~ona (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 19:40 nie bardzo okazuje,gdyz nie bawi sie z nim za często,nie przytula,nie powie zawsze dobrego słowa,nie kupi mu zabawki i uważa,że wiecznie marudzi małe,podnosząc na nie głos...sam uważa,ze nie powinien mieć dzieci,że nie nadaje sie do dzieci,ale kocha kobiete i oa jego,co wtedy? 0 0 (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 19:43 To po jaką cholerę zrobił jej to dziecko? Boże widzisz i nie grzmisz. 1 1 ~pieczulka (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 19:54 a moze tak Go wychowali rodzice, nie nauczyli go okazywac uczuc i tak to przeklada na dziecko, a w jakim wieku jest dziecko? moze nie umie znalezc kontaktu z maluchem a jak zacznie juz razem kibicowac podzielac pasje ojca to rozkwitnie relacja, jak juz da sie pogadac...tylko trzeba im w tym pomoc. niektorzy nie lubia sie bawic z maluchami "uwsteczniac" i moze to ? moja kuz nienawidzi malych dzieci, ale wie ze zeby dzieci byly starsze musza byc najpierw male, i stara sie opiekowac malcami jak najlepiej ale z utesknieniem czeka az wyrosna z wieku przedszkolnego - i nie jest z tego powodu ani wyrodna ani zla matka!!! a to ze wielu uwaza ze dzieci nie powinni miec bo nie umieja sobie z placzem i marudzeniem dziecka poradzic(zeby nie plakalo) i ich to irytuje. trzeba obgadac sprawe w czym sedno tylko trzeba sie uzbroic w cierpliwosc w rozmowie z takim ancymonem, bo on moze nie dokonca mowic to co ma namysli czy czuje, tylko nie umie tego nazwac, albo dopiero przyzna sie przed soba ze cos tam w sercu rosnie, ze juz nie jest sie tylko facetem ale i ojcem.... nie wiem jakie duze dziecko i jak dlugo to trwa.... 2 0 ~lipunia (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 20:01 No wlasnie moze nie umie okazac uczuc moze dziecko jest male i dosc placzace i facet to jednak facet nie kazdy jest super tata od poczatku chociazby mozna spojrzec lata wstecz na ojcow dziadkow malo ktory zajmowal sie malymi dziecmi przytulaniem glaskaniem dopiero jak dziecko bylo wieksze bardziej ingrowal w wychowanie. znam takiego jednego co male dzieci fajne do ogladania ale nie bardzo wie co to przebrac itp a ze starszymi ma rewelacyjny kontakt no ale ten nigdy by nie powiedzial ze dziecka nie pogadac na spokojnie bo jak kocha matke to i kocha dziecko inaczej byc nie moze. a jak nie kocha dziecka to pewnie i matki tez nie. 0 0 ~Bimka (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 20:03 też mi sie własnie tak wydaje a może zamiast od razu go zostawiać iść na jakąś terapie małżeńską? może on "nie czuje" małego dziecka, po prostu nie potrafi, może musi sie nauczyć, nie u wszystkich miłość jest odruchem naturalnym 1 0 ~ona (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 21:50 dziecko ma 3,5 roku a dzieje się od kiedy się ono urodziło...nie był przyzwyczajony do płaczu dziecka i tych wszystkich rzeczy które robi się przy dziecku...najgorsze jest to,że minęło go wszytko co było z dzieckiem ważne się rozwija,zaczyna raczkować,bo przez 10 m-cy nie mieszkali razem tylko osobno,ona u rodziców z dzieckiem ,on u swoich a nie mogli razem na początku mieszkać bo trzeba było mieszkanie wyremontować...sam on uważa,że może właśnie te chwile mu uciekły i byłoby inaczej,uważa,że przerosło go to wszystko co jest związane z dzieckiem,nie radzi sobie z tym wszystkim,wie,że rani swoją kobietę tym wszystkim,swoim zachowaniem i byciem dla dziecka,próbował nie raz aby było lepiej,ale potem coś się psuło i rezygnował a potem znów p namowach ze swoja kobietą próbował znowu i tak w kółko,a teraz wydaje mi się ,że ten wiek dziecka jest najważniejszy dla dziecka bo więcej rozumie i wie co się dzieje i potrzebuje ojca,ale on nie wie co ma począć...niby chce ale nie wie jak... 1 0 ~ona (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 21:53 matkę kocha,jest dla niego ważna i nie chce zostawić ją z tym samym,zależy mu na niej i próbuje jakoś dotrzeć do tego dziecka... 1 0 ~Ann (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 20:10 Niektórzy mężczyźni powoli dojrzewają do swojego dziecka. Kiedy dziecko jest większe (ma 2-3 ) lata już można z nim coś konkretnego robić więc tatusiowi jest łatwiej. (Koleżanka przerabiała brak zainteresowania męża własnym dzieckiem do okoła 2 lat, nawet sie z nim nie bawil) A jak jest większy to może coś co jest tylko jego i dziecka, coś co ich wyróżni, co sprawi że będą z siebie dumni? Jakaś gra, wspólny basen itp. Jest terapia rodzinna- na 100% warto iść, bo się może okazać że np. mężczyzna boi się swojego dziecka, albo nie umie mu przekazać uczuć, czy chce żeby był twardy. Może boi się o finanse? Jak chodzi o finanse to faceci są strasznie drażliwi. Jeśli on Cie kocha to musi coś byc ważnego, że nie umie pokochać, albo pokazać miłości do dziecka. Nie stawiaj kreski zanim nie zapukasz do wszystkich drzwi. No i zanim nie dowiesz się, o co do licha, Twojemu facetowi chodzi. 0 0 ~lipunia (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 20:12 łatwo jest wszystko przekreslic gorzej odbudowac ale najlepiej jest zawalczyc jak sie nie uda to trudno ale ma sie poczucie ze sie probowalo. 2 0 ~mamaa (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 21:58 eee po prostu wygodnictwo, nie ma ochoty się zajmować kimś innym niż on sam, jakby żona mu zachorowała też by się nią nie zajał. Mój ojciec jest taki, znam z autopsji. Jak coś się działo to spierniczał zeby mieć święty spokój. Moich dzieci też nie lubi...egoista i tyle 0 1 ~lulu (10 lat temu) 17 stycznia 2012 o 22:15 kocha kobietę,ale juz ich wspolnego dziecka nie? nonsens. Ktoś tu sobie wmawia miłość, której nie ma. 1 1 (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 03:06 Ona: "dziecko ma 3,5 roku a dzieje się od kiedy się ono urodziło...nie był przyzwyczajony do płaczu dziecka i tych wszystkich rzeczy które robi się przy dziecku...najgorsze jest to,że minęło go wszytko co było z dzieckiem ważne się rozwija,zaczyna raczkować,bo przez 10 m-cy nie mieszkali razem tylko osobno,ona u rodziców z dzieckiem ,on u swoich a nie mogli razem na początku mieszkać bo trzeba było mieszkanie wyremontować...sam on uważa,że może właśnie te chwile mu uciekły i byłoby inaczej,uważa,że przerosło go to wszystko co jest związane z dzieckiem,nie radzi sobie z tym wszystkim,wie,że rani swoją kobietę tym wszystkim,swoim zachowaniem i byciem dla dziecka,próbował nie raz aby było lepiej,ale potem coś się psuło i rezygnował a potem znów p namowach ze swoja kobietą próbował znowu i tak w kółko,a teraz wydaje mi się ,że ten wiek dziecka jest najważniejszy dla dziecka bo więcej rozumie i wie co się dzieje i potrzebuje ojca,ale on nie wie co ma począć...niby chce ale nie wie jak..." - Pisząc to właściwie chyba odpowiedziałaś na główne pytanie. Myślę że to nie jest brak miłości tylko nieumiejętność jej okazania oraz odnalezienia się w roli ojca. Frustracja z powodu początkowego niezgrania z dzieckiem. A frustracja rodzi frustrację i tak w kółko. Facet może mieć poczucie winy który napędza cały problem. 0 0 ~jozia (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 07:26 to dorosły facet, powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny - również za własne dziecko. Moim zdaniem to jest kwestia nastawienia i dojrzałości. Musi sobie uświadomić w końcu że nie jest sam z Tobą. Że jest jeszcze jedna istota którą musi się opiekować. A z tego co tu widzę to on po prostu nie chce się przekonać do tego dziecka wychodząc z założenia że kocha tylko kobiete wiec jest usprawiedliwiony. 0 1 (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 07:42 Taka "męska depresja poporodowa" ?? 1 0 (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 09:16 Józia - myślę że ten facet właśnie bierze odpowiedzialność za dziecko. Nie odszedł od dziecka i od kobiety, jest z nimi, stara się - fakt, ma czasem gorsze okresy gdy to go przerasta, ale myślę że gdyby nie był odpowiedzialny to by go już dawno nie było na miejscu. Nawet miłość do kobiety myślę że by go nie zatrzymała. Myślę że to bardziej to o czym pisze Maja - męska depresja poporodowa. No i to że się nie wtłoczył w trybiki życia z dzieckiem w ciągu tych kluczowych pierwszych miesięcy. Szczerze to pierwszy raz się spotykam z taką sytuacją. Życzę aby się wszystko poukładało! 0 0 ~jozia (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 09:22 Marta B - być może, absolutnie nie chce go oczerniać, ale jako matka chyba bym się załamała. Przecież dorosły człowiek powinien byc świadomy zachowań dziecka i wyrzeczeń jakie niesie za sobą rodzicielstwo. Może warto byłoby zajść do jakiegoś psychologa - chociażby po poradę. 0 1 ~mery (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 09:33 Różnie w życiu bywa. Kobiety mają depresje poporodową, nie chcę swojego dziecka, czują niechęć, a noszą je 9-mcy pod sercem itp. A co ma powiedzieć facet? też może ma takie myśli, przerasta go itp. 0 0 ~pieczulka (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 09:35 tez popieram pomoc specjalisty, bo moze sa jakies rany w sercu jego ze nie umie, bo nie jeden facet bierze kobiete z calym inwentarzem dzieciecym i ocha wszystkie dzieci jak swoje. przeciez milosc do dziecka jest zupelnie inna niz do kobiety i moze on ma z tym problem? moze niech obejzy kilka filmow gdzie dzieciom dzieje sie krzywda czy ciezko choruja to moze go to otrzezwi i zobaczy (sam przed soba) ze jednak dziecko i jego zdrowie jest dla niego bardzo wazne=kocha to dziecko!!!, i tak kobiete bedzie kochal namietnie a dziecko ojcowsko to sa dwie rozne milosci!!! i moze tu chodzi o zazdrosc o kobiete, odczuwa dziecko jako konkurencje do serca kobiety(a serce jest wielkie i kazda milosc zmiesci) moze ona wytwarza na niego presje " tak i tak jak robisz to znaczy ze kochasz, jak robisz inaczej to jestes jakis dziwny" a kazdy przeciez to czuje po swojemu, owszem dobnrze jak kytos umie/nauczy sie okazywac uczucia ale nie mozna tego robic na sile tylko subtelnie!! 0 0 ~lipunia (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 09:37 wiec ja bym walczyla o ten zwiazek i wiez z dzieckiem nawet gdzies u jakiegos psychologa w poradniach zeby ktos podal jakis plan dzialania moze jakies wspolne spacery z malym basen dla nich cos tylko i wylacznie dla nich dwoch bo widac ze on chce probuje, no ale jak na poczatku nie mogli razem mieszkac to tez robi swoje. facet nie umie sobie sam z tym poradzic zakladam ze dziecko wcale nie bylo jakies wyczekane i planowane jesli nie mieszkali razem wczesniej. warto sie postarac dla Was i dla dziecka zawsze jest jakies wyjscie facet potrzebuje wsparcia pomocy. Nie zawsze to tylko facet ma wspierac kobiete to dziala w dwie str i nie dziwcie sie kochane kobiety to ludzkie i naturalne. 0 0 ~lipunia (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 09:39 i nie zawsze milos do dziecka jest natychmiastowa czasem rodzi sie powoli nawet u matki stad sa te wszystkie depresje nie ma co zaraz rezygnowac, walka bedzie ciezka ale potem moze sie okazac ze bylo warto. 0 0 (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 09:41 No, Pieczulka, Twoje przemyślenia do mnie trafiają. Konkurencja do serca kobiety. No i fakt, są różne rodzaje miłości, może on kocha to dziecko tylko o tym nie wie. Czasem nawet ktoś może sobie nie uzmysławiać że kocha swojego partnera, i dopiero jak go zabraknie to się okazuje co się do niego czuło. To tym bardziej można mieć problem z miłością do dziecka, które wiadomo jak to dziecko - broi, płacze, łazi usmarkane itd itp. Też jestem za pomocą specjalisty. Będzie lżej i dziecku i rodzicom. 0 0 ~pieczulka (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 09:42 a dziecku trzeba tlumaczyc ze tatus kocha tylko nie umie pokazac tego, ze to ono niech nauczy tatusia milosci ;)... czy no nie wiem jak dokladnie ale 3,5 latek wszystko rozumie niestety po swojemu i trzeba z nim rozmawiac , mowic ze jest wazne dla taty i najlepszym dzieckiem jakim moze byc!budowac dobra samoocene zeby nie myslalo ze to z nim jest cos nie tak 0 0 ~AS (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 12:52 Ja bym facetowi powiedziala, ze jesli to jest chlopiec, to zostanie gejem, bo bedzie domagal sie uczucia i akceptacji od innych mezczyzn czy chlopcow. Moze to go przekona i sie przelamie. A kto wie, czy tak sie nie stanie... 0 2 ~ona (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 13:34 dziecko ma czasem swoje dni i czasem pójdzie do taty a czasem taty nie lubi,poprosi go żeby się z nim pobawił i jest fajnie:),kiedyś facet stwierdził,ze nawet fajne jest tatusiowanie,ale jak coś nie wychodzi to się poddaje i się wycofuje,mówi,ze się stresuje przed nim,ze jak coś zrobi nie tak to nie będzie wiedział co zrobić,jego ojciec jest podobny tez nie był wylewny w stosunku do niego ale go kochał,może dziewczyny maja racje,że wszystko przyjdzie powoli w swoim czasie,jakaś nadzieja jest:) 0 0 ~ona (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 13:37 dziękuje za otuche lipunia 0 0 ~lipunia (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 13:43 to jesli ojciec jego jest taki sam to masz juz odpowiedz On nie zna poprostu innego przykladu i musisz mu w tym pomoc. najlepiej zapisac malego i tate na jakis basen bez mamy albo gdzies na pile co sobota czy ndz nawet isc na trawnik ale sami bez mamy i mysle ze bedzie duzo lepiej. 0 0 ~as (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 13:53 MOze po prostu niech wychodza razem na spacer lub wykonuja jakies prace? Latawiec, lub zbijanie karmnika albo chocby gotowanie? Z czasem znajda swoj jezyk... Moje dziecko malo czasu spedza z ojcem. Ale jak mu powiem o konsekwencjach nierobienia czegos z dzieckiem czy przy dziecku, to bierze sie do roboty. Oczywiscie nie strasze czesto i nie jest to tez typowe straszenie. 0 0 (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 16:01 Marnie to widzę.. Jeżeli się rozejdą, będzie biegał tata za mamą, a dziecko gdzieś.. Ale takie moje zdanie.. :) że się nie zmieni.. choć nie znam sytuacji do końca i mam nadzieję, że moje zdanie będzie "błędne" .. :) 0 0 ~pieczulka (10 lat temu) 18 stycznia 2012 o 17:52 no ale z tego co piszesz jego zachowanie wskazuje na to ze kocha(dzieciak nie jest mu obojetny) dziecko tylko nie wie jak sie wychowuje dziecko... a nasz 3,5 latek tez ma swoj model zabawy i jak sie tylko zrobi cos inaczej to jest wycie, zlosc i marudzenie ze nam sie tez odechciewa wszystkiego...zwlaszcza zabawy. mlody jezdzi z mezem, zmieniac kola do warszsztatu czy kumpla na podnosnik, czasem ida na trening zuzla(bo calego meczu mlody nie wytrzymuje) razem naprawiaja rowerek(choc nie obejdzie sie bez nerwow M ze cos rusza gdzies mlotkiem stuka itp.) bo to ze dziecko doprawadza nas do szewskiej pasji nie znaczy ze nam na nimnie zalezy=niekochamy, moze wiecej wspolnych zabaw, np umowsie z synkiem ze wygilgoczecie tate(oczywiscie jak ma dobry humor) ja mojego nauczylam ze bliskosc i przytulanie sie jest bardzo przyjemne (moj nawet do mnie kiedys sie spytal czy czegos konkretnego chce bo sie poprostu przytulilam?!? 0 0 do góry napisał/a: justme 2008-04-16 14:12 Beataaa odpocznij. Od tego zacznij. Postaraj się o zorganizowanie sobie tak dnia, byś miała czas dla siebie i tylko dla siebie, chociażby pół godzinki dziennie. Mnie typowy baby blues na szczęście ominął, ale miałam nieco inny przypadek. Moja młodsza córeczka jest adoptowana. Weszła do naszej rodziny w wieku lat 4,5. Byłam pewna, że nie będę miała żadnych problemów z zaakceptowaniem jej, pokochaniem i traktowaniem na równi ze starszą - biologiczną. Przecież tak bardzo chciałam drugiego dziecka, ale życie ułożyło mi się inaczej i nie mogłam już zajść w ciążę. Jakże się pomyliłam... Ponad rok zajęło mi odkrycie prawdy. Ponad rok zadawałam sobie pytanie "dlaczego?, co źle robie, dlaczego ona nie chce się zmienić". Byłam zmęczona, zła, miałam wszystkiego serdecznie dość i tęskniłam za życiem we troje. Aż w końcu zobaczyłam siebie, z wielkim plecakiem oczekiwań i wyobrażeń, jakie miałam w stosunku do małej. Problem nie tkwił w niej, tylko we mnie. Nie potrafiłam otworzyć się na nią taką jaka jest, tylko na siłę chciałam by było tak jak ja to sobie wyobraziłam - model idealnej rodziny. W końcu udało mi się zaakceptować córkę. Otworzyć się na małą. Miłość przyszła sama z dnia na dzień. Najprawdopodobniej dawno we mnie była, tylko ja sama nieświadomie ją zagłuszałam, pilnując swoich chciejstw i wyobrażeń, automatycznie odrzucając wszystko co do nich nie pasowało. Dzisiaj oszalałabym gdyby jej się coś stało, a pamiętam czas, gdy chciałam by znikła, nazywając ją w myślach pomyłką mojego życia. Piszesz, że chciałaś tego dziecka, wiec nie jest źle. Może wiązałaś z maleństwem zbyt wiele oczekiwań, a one ich po prostu nie spełnia. I nie musi, pamiętaj. To osobna istota, która nie przyszła na świat po to, by spełniać i zaspokajać czyjeś pragnienia i oczekiwania. Jeszcze nie raz da ci w kość i nie raz dostarczy wiele radości i uśmiechu. Musisz dać synkowi tylko na to szansę i otworzyć się na ta niego. Teraz zabrał ci wiele prawda? Figurę, wolność, przywiązał cię do domu, nie możesz już planować dnia tak jak dawniej, bo Bóg jeden wie, co dziś wyskoczy, wykańcza cię fizycznie i psychicznie, i co najgorsze, z tego co piszesz, nie czujesz się przepełniona miłością macierzyńską, a tego pewnie się spodziewałaś (to też niespełnione oczekiwanie). Może sobie postawiłaś za wysoką porzeczkę, zbudowałaś sobie obraz siebie jaka będziesz lub być powinnaś jako matka. Popatrz na synka. Przecież jest w połowie częścią ciebie :). Jesteś najbliższą mu osobą, w końcu mieszkał w tobie przez te 9 miesięcy. On cię kocha i będzie kochał bez względu na wszystko, bo jesteś jego matka, której tak bardzo potrzebuje. W zasadzie w tym okresie oboje potrzebujecie siebie nawzajem, oboje uczycie się życia, a ty życia na nowo, innego, bo już nigdy nie będzie one takie jak kiedyś. Myślę, że jak minie ci baby blues, poczujesz, że mały jest częścią ciebie i że kochasz. Zobaczysz, będziesz się dziwić jak w ogóle mogłaś myśleć, że nic poza złością do nie go nie czujesz. Bądź dobrej myśli i pełna wyrozumienia, szczególnie dla siebie samej. Uczysz się bycia matką, jak każda matka na świecie przed tobą i każda matka na świecie po tobie. Czeka cię wspaniała przygoda , jaką jest macierzyństwo, jaką jest życie jako mama. I nie bój się, na pewno będziesz wystarczająco dobrą matką. Trzymam za ciebie i twojego synka mocno kciuki. Powodzenia. :) 45 odp. Strona 1 z 3 Odsłon wątku: 11201 Zarejestrowany: 03-07-2009 19:42. Posty: 21159 IP: Poziom: Przedszkolak 10 stycznia 2012 19:38 | ID: 723173 "Mówi się urodzisz - jednak tak się nie dzieje! Matka rodzi dziecko a miłość się nie pojawia! "Jestem dobrą matką - chodzę na wywiadówki, sprawdzam lekcje - tylko jej nie kocham""Planowałam dziecko - czekaliśmy na nie z mężem. Córka ma dzisiaj kilka lat i nie jestem w stanie byc z nią w jednum pokoju - drażni mnie"Wypowiedzi za wysokie to wogóle możliwe? Jak sama wiem, że miłość do dziecka może przyjść po jakimś czasie. Ale że nie przychodzi wogóle?!Znacie przykłady z życia?Jakie są tego powody!Zapraszam do dyskusji! 1 anna07 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 15-01-2011 20:28. Posty: 8123 10 stycznia 2012 19:50 | ID: 723177 Nie wiem,jak można nie kochać własnego dziecka. 10 stycznia 2012 19:50 | ID: 723178 Nie znam osobiście takiej sytuacji... Owszem, znam takie 'krótkotrwałe' sytuacje w przypadku cesarskiego cięcia, ale na dłuższą metę nie. 3 Isabelle Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 03-07-2009 19:42. Posty: 21159 10 stycznia 2012 19:54 | ID: 723180 Autorka felietonu wskazuje między innymi jako przyczynę młody wiek matki, jej nieprzygotowanie do macierzyństwa oraz inne oczekiwania... 4 anetaab Poziom: Starszak Zarejestrowany: 20-02-2011 20:09. Posty: 13427 10 stycznia 2012 19:54 | ID: 723181 Nie dociera to do znam sytuację kiedy matka , przyznała otwarcie, że kocha bardziej jedno z dzieci. 10 stycznia 2012 19:56 | ID: 723182 Dla mnie nie do pomyślenia. Dla mnie moje dziecko jest całym moim światem! Nie znam takich sytuacji, nie potrafiłabym czegoś takiego pojąć ani zrozumieć :( 6 moniczka81 Poziom: Starszak Zarejestrowany: 06-06-2010 12:45. Posty: 9066 10 stycznia 2012 20:02 | ID: 723186 Nie potrafię zrozumieć jak można nie kochać swojego dziecka. 10 stycznia 2012 20:03 | ID: 723189 Ja też nie potrafię zrozumieć. 10 stycznia 2012 20:49 | ID: 723236 Ja równięż nie wiem dlaczego tak sie dzieje .....Na takie pytania nie ma odpowiedzi ,jednoznacznej odpowiedzi 9 majdosia Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 18-11-2010 16:16. Posty: 488 10 stycznia 2012 21:26 | ID: 723266 Nie mam pojęcia jak można nie kochać Maleństwa które jest najpierw w brzuszku,a potem przychodzi na świat i jest szcześciem i wyobrażam sobie tego. 10 Melisa Zarejestrowany: 07-08-2010 22:41. Posty: 8231 10 stycznia 2012 21:47 | ID: 723280 Niestety, ja też nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. 10 stycznia 2012 22:28 | ID: 723299 Mysle,ze jest to mozliwe ja po traumatycznie dlugim porodzie nie dostalam dziecka na piers. Nie wiedzialam co sie ze mna dzieje do kocn ai z dzieckiem. Po porodzie nie zawiazala sie wiez miedzy nami. W tym momencie szok poporodowy spowodowal ze w mojej glowie powstalo wiele watpliwosc w tym jedno podstawowe pytanie "Czy pokocham corke i co jak jej nie pokocham?" A dwa ze moja ciaza byla przypadkowa i do konca nie wiedzialam,cyz sobie poradze. Stres mnie sparalizowal. Ostatnio edytowany: 10-01-2012 22:38, przez: malenstwo_1986 10 stycznia 2012 23:06 | ID: 723313 malenstwo_ 1986 (2012-01-10 22:28:29) Mysle,ze jest to mozliwe ja po traumatycznie dlugim porodzie nie dostalam dziecka na piers. Nie wiedzialam co sie ze mna dzieje do kocn ai z dzieckiem. Po porodzie nie zawiazala sie wiez miedzy nami. W tym momencie szok poporodowy spowodowal ze w mojej glowie powstalo wiele watpliwosc w tym jedno podstawowe pytanie "Czy pokocham corke i co jak jej nie pokocham?" A dwa ze moja ciaza byla przypadkowa i do konca nie wiedzialam,cyz sobie poradze. Stres mnie sparalizowal. To ja po cc mialam straszne wątpliwości, co ze mnie za matka, co nie potrafiła naturalnie urodzić i też nie potrafiłam nawiązać więzi z tym małym szkrabem. Dziś mam takie przeczucie, że dopiero od niedawna (miesiąc) zaczełam czuć po prostu miłość do mojego dziecka, dopiero teraz, kiedy widzę, że mnie poznaje, usmiecha się, śmieje się z moich gestów, słów:) Kiedy ostatnio przez płacz krzyknęła Maaa....Ale nie dokończyła:) Czekam aż dokończy, ale już wiem..Że ja dopiero teraz poznaję tą miłość do dziecka:)))))) 11 stycznia 2012 05:16 | ID: 723400 Melisa (2012-01-10 21:47:58)Niestety, ja też nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie. ja również... A moze to wszystko jest spowodowane, przez to, jakie doswiadczenia i uczucia wiazały mloda mame z jej mama? 11 stycznia 2012 09:02 | ID: 723480 Niestety znam. Pisałam o tym kiedyś - moja Babcia potrafiła nawet powiedzieć mojej Mamie, że jest niechciana i Ona Jej nie kocha. Trudne to i niewyobrażalne, a jednak możliwe. 15 marthakd Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 06-01-2011 20:24. Posty: 3878 11 stycznia 2012 09:06 | ID: 723484 anna07 (2012-01-10 19:50:04)Nie wiem,jak można nie kochać własnego dziecka. JA również dla mnie to jest niewyobrażalne ... 16 marthakd Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 06-01-2011 20:24. Posty: 3878 11 stycznia 2012 09:11 | ID: 723487 Mama Tymka (2012-01-11 09:02:46)Niestety znam. Pisałam o tym kiedyś - moja Babcia potrafiła nawet powiedzieć mojej Mamie, że jest niechciana i Ona Jej nie kocha. Trudne to i niewyobrażalne, a jednak możliwe. O matko! zadne dziecko nie powinno słyszeć ze nie jest kochane i niechciane nawet jeśli rzeczywiście tak jest ! straszne.... 17 snupy3 Poziom: Maluch Zarejestrowany: 03-11-2008 18:51. Posty: 9 11 stycznia 2012 09:49 | ID: 723501 może to jakaś depresja? Bo nie widzę innej opcji,nie jestem w stanie pojąć, 18 Justyna mama Łukasza Zarejestrowany: 09-10-2010 22:03. Posty: 7326 11 stycznia 2012 11:10 | ID: 723539 marthakd (2012-01-11 09:11:25) Mama Tymka (2012-01-11 09:02:46)Niestety znam. Pisałam o tym kiedyś - moja Babcia potrafiła nawet powiedzieć mojej Mamie, że jest niechciana i Ona Jej nie kocha. Trudne to i niewyobrażalne, a jednak możliwe. O matko! zadne dziecko nie powinno słyszeć ze nie jest kochane i niechciane nawet jeśli rzeczywiście tak jest ! straszne.... Naprawdę jak można coś takiego powiedzieć, ja jestem w stanie obce dziecko pokochać (zakochałam się w swojej chrzesniaczce:-) , ludzie zwierzęta kochają ponad zycie a co dopiero dziecko Rodzice kochaja nawet dzieci ktore zbłądziły w życiu bo to jest bezwarunkowe. Rozumiem że kobieta może mieć problem z pokochaniem dziecka z gwałtu... ale i tak są takie co kochają. 19 ducinaltum Zarejestrowany: 10-12-2009 23:12. Posty: 1300 11 stycznia 2012 11:46 | ID: 723581 Wierzę w to, że są matki, które nie kochają lub twierdzą, że kochają, a mają bardzo wykoślawione pojęcie miłości, ranią do bólu. Czasami ta, która twierdzi, że nie kocha - nie zawsze ma rację. Miłość nie zawsze jest łatwa. Ale nie wierzę w to, że nie są zdolne do miłości. Każda jest zdolna do miłości, nie każda jednak nauczyła się pozorom takie wypowiedzi, jak te cytowane z Wysokich obcasów - mogą być początkiem zmiany. Dlaczego? Gdy kobieta przyznaje, że coś jest nie tak - wie nad czym trzeba pracować. Chociaż takie wyznania są dramatyczne - o wiele bardziej przeraża mnie, gdy matka znęca się nad dzieckiem i uważa, że robi to, bo kocha, nie widzi żadnego problemu. To chyba największy cios, jak trzeba nieść - świadomość, że było się niekochanym, niechcianym. Wierzący odnajdzie się łatwiej - wierzy, że jest kochany bezwarunkowo przez Boga, przez Niego zaplanowany i wymarzony. Ale jak przekonać niewierzącego, który nie zna miłości? 11 stycznia 2012 13:01 | ID: 723675 Nie znam przykładów i trudno mi to zrozumieć... Myślę, ze takie amtki po prostu nie dojrzały do macierzyństwa albo wymyśliły sobie idealne dziecko, które nie istnieje...

nie kocham swojego dziecka forum