nie boska komedia ostatni dzwonek

Gdyby nie dźwig, mężczyzna spłonąłby żywcem - WIDEO. Holenderska rodzina opowiada o koszmarze, jaki przeszła. „Ufamy tylko Polakom. Pan Artur bohaterem internetu. Ustanowił absolutny Czym prędzej sprawdziłem daty - Nie-boska Komedia 1833, Hymn do Proserpiny - 1866 - PLAGIAT! Jednak z panią EF nie jest tak prosto - zwyciężyłeś, blady Galilejczyku - to ostatnie słowa rzymskiego cezara - Juliana, następcy cezara Konstantyna II, syna Konstantyna Wielkiego, który (znaczy Konstantyn Wielki) przestawił Cesarstwo Jesteś w: Ostatni dzwonek-> Nie-Boska komedia Stylistyka i artyzm „Nie – Boskiej komedii” Utwór Krasińskiego opiera się na wiedzy autora. Poeta znał aktualne problemy społeczno – polityczne. Dramat swój pisał prozą, co było pewnym nowatorstwem i nosiło cechy śmiałości. Streszczenie książki Nie-Boska komedia. Szukaj Treści umieszczane na streszczenie.net mają charakter wyłącznie orientacyjny i nie mogą stanowić podstawy do jakichkolwiek roszczeń. Nie-Boska komedia to dramat opowiadający historię hrabiego Henryka. W dwóch pierwszych aktach autor przedstawia sytuację rodzinną hrabiego oraz dokonuje rozrachunku z poezją romantyczną – to ona właśnie powoduje, że poeta, będący również mężem i ojcem, zatraca się w akcie twórczym i zaniedbuje rodzinę, to za jej sprawą ucieka w świat fantazji i złudnych marzeń, za nomor telepon four points by sheraton surabaya. Jesteś w:Ostatni dzwonek -> Nie-Boska komedia U Krasińskiego głos Anioła słychać dość rzadko – w pierwszej jedynie i drugiej części. U Swinarskiego zakutany w zbroje barokowe reprezentant nieba pojawia się z mieczem w dłoni znacznie częściej jako antagonista i partner Szatana. Ten zdaje się być gospodarzem, inscenizatorem zdarzeń. Sklejony z partii Mefista, Złego Ducha, a przede wszystkim ze sceny Przechrztów jest, rzec można samodzielnym wynalazkiem reżysera przydanym autorowi na użytek teatru [...]. W inscenizacji krakowskiej obie walczące strony – Dobro i Zło, anioł i Szatan – często ingerują w bieg akcji! Ludzie stają się marionetkami. A tam, gdzie los człowieka nader pośrednio zależy od sił niebieskich i od sił piekła, czy możliwa jest jeszcze tragedia? Dochowując pozornej wierności wizjonerstwu Krasińskiego, Swinarski posłużył się własnym językiem scenicznym zapoczątkowanym przez adaptację. Język ten najpełniej wyraził się w stylistyce i fakturze przedstawienia. Jest to stylistyka barokowego nadmiaru, ekspresjonistycznego bogactwa, [makabrycznej] drastyczności, którą rządzi świetny, przyznajmy, instynkt teatru. Ruch, dynamika, sugestywna plastyczność scen, gęsta teatralność obrazów, wśród których sceny w oblężonym zamku i sceny jego upadku należą na pewno do najświetniejszych, składają się na niewątpliwy sukces reżysera, na (bądźmy sprawiedliwi) sukces teatru. Wartości nakładaja się nader harmonijnie: inwencja dyrygenta znajduje potwierdzenie w wartościach plastyki (Krystyna Zachwatowicz), aby oprzeć się wspólnie o znakomitą muzykę Krzysztofa Pendereckiego przekazywaną przez ukryty w stallach chór. Jednolitość wizji, integralność wyobraźni, wysoka sprawność techniczna, z jaką Swinarski przeprowadza swoje zamysły, składają się na zjawisko godne podkreślenia. [...] Wierny pozornie wyobrażeniom Krasińskiego tak bardzo wyeksponował efekt i formę, tak sugestywną zafundował nam inscenizację, że już niewiele miejsca pozostało na analizę konfliktu, na rozważanie racji obu stron, na to wszystko, co u Krasińskiego jest najważniejsze i najbardziej zdumiewające. Niewiele miejsca pozostało na historiozofię. [...]Zamilkły ostatnie pienia chóru i oto na zgliszcza zamku, między umarłych i żywych wstępują maszyniści i sprzątaczki. Odpinają dekoracje, wymiatają śmiecie. Teatr demaskuje soją iluzję, reżyser wykpiwa się drażliwością i wagą dramatu.” („Kultura” 1965, nr 47) - o adaptacji Adama Hanuszkiewicza (marzec 1969 roku); Jan Kłossowicz: „Największą wartością przedstawienia „Nie – Boskiej komedii” w reżyserii Hanuszkiewicza w Teatrze Narodowym jest właśnie próba swoistej rehabilitacji Henryka. Swinarski konsekwentnie i do konca przeprowadził jego ironiczną kompromitację. Hanuszkiewicz podniósł Henryka o piętro wyżej. (...) Henryk grany przez Hanuszkiewicza jest piękny, dumny, mądry i tragiczny. Jest nawet aż za bardzo wzniosły i jednolity. Aktor i reżyser jak gdyby upaja się tu jakby własną postacią. Jego Henryk to niemal Narcyz przyglądający się sobie z dumą i zachwytem. Wypełnia on całą scenę tak, że aż zupełnie przytłacza prostymi środkami granego przez Dmochowskiego Pankracego. Ale przecież nie tylko narcyzm trzeba widzieć w tej roli i w tej koncepcji przedstawienia. Hanuszkiewicz nie dodał do tekstu „Nie – Boskiej” własnego, inscenizatorskiego komentarza, który by wzmocnił siłę argumentacji Pankracego w rozmowie z Henrykiem. Świadomie zdecydował się na zagranie tragedii samotnego buntownika zawieszonego w próżni – pomiędzy tłumem w obozie rewolucjonistów i kupą przerażonych arystokratów w zamku Świętej Trójcy. [...] Dzieje się to przedstawienie na wielkiej, prawie pustej scenie otoczonej ciemnym horyzontem, wśród którego zwieszają się nieregularne, płaskie, poszarpane, jak gdyby oderwane od niego tarcze oklejone starymi portretami. Z tyłu, za muślinem siedzi zespół jazzowy Kurylewicza akompaniujący akcji. W środku kręci się talerz obrotówki. Na wirującej co chwila wypukłości rozgrywa Hanuszkiewicz bardzo sprawnie wielkie zbiorowe sceny rewolucji, szaleństwa, orgii. Robi to wręcz doskonale.”strona: 1 2 3 4 Zobacz inne artykuły:Partner serwisu: kontakt | polityka cookies Jesteś w:Ostatni dzwonek -> Nie-Boska komedia Rewolucja francuska - (1789 – 1799) to czas ogromnych zmian społeczno – politycznych oraz kres panowania monarchii Burbonów. Datę początkową wyznacza zdobycie przez lud Paryża Bastylii. Przyczyną przewrotu w państwie była nieproporcjonalna hierarchia społeczna oparta na systemie feudalnym sięgającym czasów średniowiecza. Wielką Rewolucję Francuską naznaczyły lata wzmożonego terroru. W powszechnych mordach i samosądach brało udział społeczeństwo. Ginęli zwłaszcza uprzywilejowani, a wykonawcami wyroków były najczęściej niegdyś pokrzywdzone warstwy społeczne: chłopstwo, mieszczaństwo. Od października 1793 roku rozpoczęto akcję zamykania świątyń, kościoły zamieniono na Świątynie Rozumu. Akcję dechrystianizacji powstrzymał Napoleon Bonaparte, oddzielił on instytucję Kościoła od państwa. Współcześnie Francja jest demokratyczną republiką, w której obowiązujący system zapoczątkowała Wielka Rewolucja Francuska. Leonard usiłuje nakłonić Pankracego do bardziej stanowczego działania. Magnaci z ledwością się bronią w Okopach Świętej Trójcy. Okopy Świętej Trójcy - aktualnie to miejscowość leżąca w zachodniej Ukrainie. Zamek Świętej Trójcy wzniósł przeciw Turkom Jan III Sobieski. Mury warowni oglądał Zygmunt Krasiński będąc dzieckiem. W marcu 1769 roku bronili się tam konfederaci barscy dowodzeni przez Kazimierza Pułaskiego. Umieszczenie przez autora „Nie – Boskiej komedii” akcji utworu w Okopach Świętej Trójcy ma kojarzyć się z obroną chrześcijaństwa i arystokratycznych ideałów. Wódz jest jednak bardziej rozważny: „Myśl więcej, gadaj mniej, a kiedyś mnie zrozumiesz.” Pragnie spotkać się z hrabią, by przekonać go o swoich racjach: „Ja chcę go widzieć – spojrzeć mu w oczy – przeniknąć do głębi serca – przeciągnąć na naszą stronę.” Dostrzega w Henryku kogoś równego sobie. Intryguje go również jako poeta. Obóz rewolucjonistów obejmuje teren rozległej łąki i okolicznego lasu. Na drzewach wiszą płótna, pośrodku łąki stoi szubienica. Wokół rozstawione są namioty i beczki, płoną ogniska. Wszędzie pełno ludzi. Mąż w przebraniu rewolucjonisty „zwiedza” obóz wroga. Oprowadza go po nim Przechrzta, przybyły z rozkazu Pankracego. Dla niepoznaki mają porozumiewać się jak znajomi. Hrabia nie chce być rozpoznany. Wokół szubienicy odbywa się „taniec wolnych ludzi”. Mężczyźni i kobiety tańczą i śpiewają o wolności, o zmianie społecznych ról. Skończy się czas wyzysku biednych, role zostaną odwrócone. Jedna z dziewcząt, zagadnięta przez hrabiego, narzeka, że niegdyś była służącą. Obecnie, gdy nachodzą lepsze czasy, może bynajmniej swobodnie tańczyć. Pod jednym z dębów odpoczywa klub lokajów. Rozmawiają o zabójstwach dokonanych na arystokratach, popijają przy tym: „Pierwszy lokaj: Jużem ubił mojego dawnego pana. „Drugi lokaj: Ja szukam dotąd mojego barona (...)” Przewodzi im Prezes w osobie Kamerdynera, wznosząc toast za zdrowie klubu. Nieopodal znajduje się Chór Rzeźników. Dla nich zbrodnia jest czymś naturalnym - przywilejem zawodowym: „Nam jedno, czy bydło, czy panów rznąć (...).” Nie wiążą jej z ideologią, ani z honorem. Walczą dla własnych zysków: „kto nas powoła, ten nas ma”. Obok przechodzi kobieta, która porzuciła męża – „wroga wolności”. Teraz bez skrępowania może rozdawać swoją miłość innym. Kupczy swoim ciałem. W pobliżu stoi żołnierz – Bianchetti – wódz żołnierzy najemnych, walczących dla korzyści materialnych. Nie wkracza w tłum, uważa się za bardziej uprzywilejowanego: „Chociażeście moi bracia w wolności, nie jesteście moimi braćmi w geniuszu (...)” Mąż radzi go zabić, „bo tak się zaczyna każda arystokracja.” Dalej „zwiadowcy” napotykają Rzemieślnika. Ów rzuca przekleństwa bogaczom, przez których zmarnował najlepsze lata życia, „ślęcząc w ciasnej komorze nad warsztatem jedwabiu.” Pada bez sił i umiera. Przechrzta chce odejść, lecz hrabia go zatrzymuje. Przewodnik radzi więc, by Henryk wrócił do swoich towarzyszy ukrytych w jarze św. Ignacego, póki jeszcze nie został rozpoznany. Hrabia nie ma takiego zamiaru, chce dalej poznawać teren nieprzyjaciela: „Chcę obywateli raz jeszcze w zmierzchu obejrzyć.” Idąc, słyszą narzekania i głosy wzburzone 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Szybki test:Orcio zmarł:a) z głodub) trafiony kuląc) raniony przez Pankracegod) na grużlicęRozwiązanieNajbardziej przekonywające argumenty w konflikcie z arystokracją według Leonarda to:a) żelazo i krewb) oręż i walkac) miecz i buntd) zbrodnia i karaRozwiązanieHrabia zarzuca buntownikom:a) podeptanie tradycjib) sprzeniewierzenie się obyczajomc) ateizmd) wszystkie odpowiedzi są prawdziweRozwiązanieWięcej pytań Zobacz inne artykuły: Partner serwisu: kontakt | polityka cookies Jesteś w:Ostatni dzwonek -> Nie-Boska komedia Tworząc dramat o rewolucji, Krasiński znał fakty historyczne i wydarzenia, które miały miejsce w Europie jeszcze przed jego narodzinami. Wiedział, czym zaowocowała Wielka Rewolucja Francuska. Kilka lat przed wydaniem „Nie – Boskiej komedii” w Królestwie Polskim wybuchło powstanie listopadowe, w którym poeta ze względu na ojcowski nakaz, nie mógł wziąć udziału. Bardzo to przeżył, jednak niecierpliwie wyczekiwał relacji o wydarzeniach w kraju. Wiadomości o powstaniu przekazywał mu ojciec – Wincenty. Były one zabarwione subiektywnymi opiniami, jak na przykład taką, iż jest to bunt nizin społecznych przeciwko władzy rządzącej. W kategoriach niesłusznego przewrotu społecznego przedstawiał generał Krasiński jedynakowi swoje odczucia na temat walki narodowo – wyzwoleńczej Polaków. Autor „Nie – Boskiej komedii” wyobraził rewolucję jako walkę klas społecznych - bunt przeciwko staremu, niesprawiedliwemu systemowi. Uciskany lud domaga się swoich praw, ale czyni to w nieetyczny sposób, bez skrupułów niszcząc zdobycze przodków. Taki wizerunek rewolucji został zainspirowany ojcowskimi opowieściami, dziełami historiozofów (np. Pierre – Simona Ballanche’a, filozofa Friedricha Hegla) oraz wiedzą historyczną. Warto przypomnieć fakty kształtujące świadomość poety, a odbijające się w jego dziele. Wielka Rewolucja we Francji obejmująca okres 10 lat (1789 – 1799) to czas ogromnych zmian społeczno – politycznych w tym kraju oraz kres panowania monarchii Burbonów (między innymi dynastii Ludwików - od Ludwika XIV po XVII). Datę początkową wyznacza zdobycie przez lud Paryża Bastylii (niegdyś twierdzy obronnej, z czasem zamienionej na więzienie), datą wieńczącą jest koniec rządów Dyrektoriatu (władzy pięciu dyrektorów jednocześnie, którzy zmieniali się w trakcie rewolucji, Dyrektoriat został obalony przez Napoleona Bonaparte – pierwszego republikańskiego konsula 1799 – 1804, a wkrótce potem cesarza Francji, przed Dyrektoriatem notuje się rządy żyrondystów - stronnictwo polityczne skupiające reprezentantów inteligencji i burżuazji, jakobinów – ugrupowanie lewicowe, termidorian – następcy jakobinów, zdelegalizowali ich władzę, przeciwnicy terroru, niemniej prześladowali poprzedników). Przyczyną przewrotu w państwie była nieproporcjonalna hierarchia społeczna oparta na systemie feudalnym sięgającym czasów średniowiecza. Francja była monarchią absolutną - monarcha skupiał w swym ręku pełnię władzy. Społeczeństwo dzieliło się na stany. Najbardziej uprzywilejowanym stanem było duchowieństwo, do którego należała jedna dziesiąta ziem. Z nich czerpano olbrzymie dochody. Drugim w hierarchii była szlachta dzieląca się na arystokrację i szlachtę uboższą – mniej majętną, ta stawała się organem biurokracji i pełniła funkcje w administracji państwowej. Przywileje szlachty obwarowywała Wspólnota herbowa, która nie „dopuszczała” do siebie osób wykazujących się nieszlacheckim urodzeniem. Dziedzice ziemscy byli zwykle właścicielami wsi, miast i miasteczek, nie musieli płacić podatków. Trzecią warstwę – najliczniejszą stanowili chłopi i mieszczaństwo. Chłopi „napędzali” gospodarkę krajową, ponieważ głównie dochody z uprawy ziem zasilały kasę państwową. Pozostawali całkowicie zależni od swoich panów, ci wydawali nawet zgody na zawarcie związku małżeńskiego przez poddanego. Ta warstwa zobligowana była do stałych opłat – podatków na rzecz króla, Kościoła (dziesięcina) i pana. Chłopi mieli zakaz polowań na terenie należącym do feudała, nie mogli posiadać młyna. W czasach zmniejszonego urodzaju ich sytuacja stawała się tragiczna, lwią część zasobów pochłaniały wówczas podatki. Mieszczaństwo dzieliło się na bogatsze i biedniejsze (drobnomieszczaństwo). Ci lepiej sytuowani utrzymywali się z handlu, przemysłu i bankowości. Do drobnomieszczan zaliczali się sklepikarze, służba dworska, robotnicy, czeladnicy i niepracująca 1 2 3 4 5 Zobacz inne artykuły:Partner serwisu: kontakt | polityka cookies Jesteś w:Ostatni dzwonek -> Nie-Boska komedia Anioł Stróż błogosławi ludziom dobrej woli i zwiastuje narodziny dziecka. Chór Złych Duchów przyzywa widma: dziewicy (zjawa umarłej nałożnicy) – uosobienie kochanki i poetyckiego natchnienia, orła (ptak wypchany w piekle) – symbol sławy rycerskiej oraz Naturę - „spróchniały obraz Edenu”. Fantomy mają omotać poetę. Nad wiejskim kościółkiem, w którym bierze ślub młoda para, kołysze się Anioł Stróż i, mając na myśli osobę pana młodego, szepcze: „Jeśli dotrzymasz przysięgi, na wieki będziesz bratem moim w obliczu Ojca niebieskiego.” W kościele Ksiądz udziela ślubu młodej parze. Pan Młody ściska dłoń Panny Młodej, po czym, pozostając samotnie w kościele, wyznaje, że znalazł tą, o której marzył. Rzuca na siebie przekleństwo, jeśli kiedykolwiek przestanie kochać wybrankę. W komnacie pełnej osób odbywa się przyjęcie weselne. Wokół rozbrzmiewa muzyka i płoną świece. Panna Młoda tańczy, lecz po chwili spostrzega w tłumie męża, przystaje i opiera głowę na jego ramieniu. Pan Młody zachwyca się jej urodą, a ona przypomina o złożonej przysiędze wierności: „Będę wierną żoną tobie, (...)” Pan Młody zachęca żonę, by tańczyła dalej. Pragnie podziwiać jej piękno - patrzeć na nią niczym na „sunące anioły” . Pochmurną nocą Zły Duch przybrawszy postać Dziewicy, sunie nad cmentarzem. „Niedawnom jeszcze biegała po ziemi w tak samą porę – teraz gnają mnie czarty i każą świętą udawać.” Ze świeżości i wdzięków umarłych dziewic przystraja swoje lica, nadaje włosom czarną barwę, a w oczy wsącza błękit. Przywdziewa mlecznobiałą suknię zmarłej księżnej. W pokoju sypialnym śpią obok siebie Mąż i Żona. We śnie Mężowi objawia się niezwykła piękność – Dziewica. Mąż zachwyca się widmem i... budzi się. Spogląda na pogrążoną we śnie małżonkę i żałuje, że złożył obietnicę ślubną: „Przeklęta niech będzie chwila, w której pojąłem kobietę, w której opuściłem kochankę lat młodych, myśl myśli moich, duszę duszy mojej...”Nagle budzi się żona i spostrzega rozkojarzonego małżonka. Niepokoi się stanem jego zdrowia, lecz ukochany twierdzi, że brak mu tylko świeżego powietrza. Wychodzi do ogrodu. Ogród tonie w księżycowej poświacie. Za parkanem widać kościół. Mąż w samotności utyskuje na swój los. Decydując się na małżeństwo, odrzucił ideały młodości, skazał się na prozę życia. Przeczuwa, że będzie musiał wieść egzystencję zwyczajnego człowieka, a pragnął być kimś niezwykłym, wyjątkowym. Czuje, że odtrącił swoje przeznaczenie. Pojawia się widmo Dziewicy. Mąż gotów się jej powierzyć, byle uwolniła go od prozy życia. „O każdej chwili twoim jestem” – deklaruje. Z sypialni dobiega Głos Kobiecy – to Żona przyzywa Męża, by do niej powrócił. Mąż postanawia, że jeśli duch jeszcze raz się pojawi, porzuci wszystko i uda się za Dziewicą. Przypomina sobie jednak, że jego małżonka oczekuje dziecka. W kącie salonu stoi kolebka z uśpionym dzieckiem. Żona, siedząc przy fortepianie, opowiada mężowi o przygotowaniach do chrztu i przyjęcia. Zamówiła już wizytę księdza i kilka czekoladowych tortów z tej okazji, lecz niepokoi ją zachowanie małżonka, który od jakiegoś czasu przestał okazywać jej czułość i rozmawiać z nią. On siedzi pogrążony we własnych myślach. Ona nie przypomina sobie, żeby czymkolwiek go uraziła, by mógł ją tak oschle traktować. Mąż mówi: „Czuję, że powinienem cię kochać.” Słowa robią piorunujące wrażenie na kobiecie. Błaga go, by kochał choć ich dziecko. Małżonek opamiętuje się i obiecuje kochać ich obydwoje. Naraz słychać grzmot i muzykę. Wchodzi Dziewica „O, mój luby, odrzuć ziemskie łańcuchy, które cię pętają. – Ja ze świata świeżego, bez końca, bez nocy. – Jam twoja.” Żona spostrzega upiora. Zauważa jego brzydotę: „to widmo blade jak umarły leży – oczy zgasłe i głos jak skrzypienie woza, na którym trup leży.” Wyczuwa zapach siarki i zaduch grobowca. Mąż jednak widzi tylko piękną dziewczynę, pragnie za nią podążać, a Dziewica mówi do niego: „Ta, która cię wstrzymuje, jest złudzeniem. – Jej życie znikome – jej miłość jako liść, co ginie wśród tysiąca zeschłych – ale ja nie przeminę.” Małżonka przekonuje ukochanego Henryka (Męża), by porzucił widmo, lecz on zamierza opuścić dom i odejść wraz z „upoetyzowaną” wybranką. Kobieta mdleje i upada z dzieckiem. W oddali słychać 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 Szybki test:Rewolucjoniści: mężczyźni i kobiety tańczą i śpiewają o wolności wokół:a) studnib) szubienicyc) płonącego stosud) wiekowego dębuRozwiązanie„Młodszym bratem szatana” Hrabia Henryk nazywa:a) Pankracegob) Ojca chrzestnegoc) Bianchettiegod) LeonardaRozwiązanieNie-Boska komedia z personaliami twórcy została wydana w I tomie „Poezji” Krasińskiego, wydanym w Lipsku w:a) 1844 rokub) 1856 rokuc) 1863 rokud) 1855 rokuRozwiązanieWięcej pytań Zobacz inne artykuły: Partner serwisu: kontakt | polityka cookies Jesteś w:Ostatni dzwonek -> Nie-Boska komedia („Współczesność” 1969, nr 8) Wacław Kubacki: „Dopiero warszawska inscenizacja Adama Hanuszkiewicza przywróciła dramatowi Krasińskiego należne miejsce w teatrze polskim. To pierwsze przedstawienie, które zachowując „płynność” nowoczesnego teatru i technikę krótkich, luźnych scen, powiązanych na zasadzie „zbliżeń filmowych”, potrafiło zorganizować romantyczną „fragmentaryczność” w zwarte, ideowe i artystyczne ciągi. Z wielka radością i szczerym podziwem patrzyłem na premierze, jak świetnie radził sobie Hanuszkiewicz z tym, co w utworze najtrudniejsze co zwykle wymykało się badaczom i realizatorom. Hanuszkiewicz dojrzał w „Nie – Boskiej komedii” całość dramatyczną i nadał jej stylowy, romantyczny, a mimo to zupełnie oryginalny i nowoczesny kształt. Nie była to sprawa łatwa. Dramat romantyczny jest wielowątkowy, wielowarstwowy i wielopoziomowy. To polistruktura teatralna. [...] Mimo tej różnorodności wątków i form scenicznych wszystkie nurty „Nie – Boskiej komedii” pięknie współgrają w inscenizacji Hanuszkiewicza. Polifonia teatru romantycznego, jego otwarta forma dramatyczna, polega na tym, że autor prowadzi samodzielnie rozmaite motywy, plącze je i przetwarza, wyzyskując ich symboliczne i poetyckie zbliżenia oraz paralele (analogie) historyczne. [...] Hanuszkiewicz osiągnął triumf, postępując wbrew tradycji interpretacyjnej, która uważała „Nie - Boską komedię” za dramat książkowy, złożony z dwu mechanicznie powiązanych części. [...] Osoba bohatera, hr. Henryka, była w tym ujęciu czysto zewnętrznym i przypadkowym łącznikiem. [...] Hanuszkiewicz poza staroświeckimi kreskami taktowymi, którymi sztucznie pokrajano „Nie – Boską komedię”, dojrzał ciągły, żywo pulsujący nurt dramatyczny. W ujęciu Hanuszkiewicza hr. Henryk jest integralnym bohaterem dzieła. Jego charakter, cechy fizyczne i umysłowe, skłonności i zamiłowania, sytuacja rodzinna, powiązania społeczne i ambicje polityczne, wynikające z rodzinnych tradycji, składają się na tragiczną całość. Tę jedność głównego bohatera dramatu (Pankracy zostaje partnerem hr. Henryka dopiero w końcowej części dzieła) uzyskał Hanuszkiewicz zarówno jako inscenizator dzieła i jako aktor, kreując role hr. Henryka. Moim zdaniem, szczęśliwe połączenie obu funkcji zadecydowało w tym wypadku o silnym, dramatycznym trzonie całego przedstawienia.” („Miesięcznik Literacki” 1969, nr 6) strona: 1 2 3 4 Zobacz inne artykuły:Partner serwisu: kontakt | polityka cookies

nie boska komedia ostatni dzwonek